[phpBB Debug] PHP Notice: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4655: Undefined index: WHO_WISITED_TODAY
Ocean Souls • Zobacz wątek - Nasze ulubione utwory i zespoły.


Zaloguj | Zarejestruj


Strefa czasowa: UTC + 1


Teraz jest 27 wrz 2022, o 18:30




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę 1, 2, 3  >>
Autor Wiadomość
PostNapisane: 10 kwi 2008, o 21:45 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2007, o 07:44
Posty: 3304
Lokalizacja: Warszawa
Temat zakładam po to, aby każdy mógł się wypowiedzieć jak zmieniały się jego gusta muzyczne, czyli począwszy od początku przygody z muzyką jaka była jego ulubiona piosenka (i przy okazji zespół :) ), jaka potem, i tak dalej, aż do dnia dzisiejszego :) .

Ja zacząłem słuchać czekogolwiek w wieku bodajże siedmiu lat, ale niestety moje starsze siostry miały całkowicie spaczony gust i byłem zmuszony polubić disco polo i inne "Kelly Family" :) . Dopiero jak miałem 10 lat brat cioteczny pożyczył mi płytę zespołu "Limp Bizkit". Jak dzisiaj spojrzę na ten band, to jest on staszliwie badziewny, ale wtedy to był mój pierwszy kontakt z namiastką muyki jakiej teraz słucham, więc nic dziwnego, że krążka słuchałem w kółko przez miesiąc. Pierwszym utworem, o którym mogę powiedzieć, że był moim ulubionym, będzie "Take a Look Around" zespołu Limp Bizkit. Następnie po zakupie komputera dostałem płytę z MP3 od kolegi, na której wśród bezkresu beznadzei znalazłem folder o nazwie "Rammstein" :) . Chyba ponad rok słuchałem tego zespołu, bo oprócz niego miałem chyba tylko jakieś techno, a najbardziej podobał mi się utwór "Mein Herz Brennt". Po Rammsteinie naszła mnie faza na Linkin Park, a "Hybrid Theory" i "Meteora" były pierwszymi orginalnymi krążkami jakie zakupiłem. Ulubionym utworem z tego okresu był dla mnie "Figure. 09". W trzeciej klasie gimnazjum pożyczyłem od kolegi płytę "Toxicity" zespołu System of a Down i momentalnie odkochałem się :) w Linkin Parku. Moja pasja do SoaD trwałą dosyć długo, bo aż dwa lata i po dziś dzień lubię posłuchać sobie tego zespołu, a w szczególności utworu "Aerials". No i w końcu na początku wakacji 2006 roku usłyszałem dwa utwory- "Gethsemane" i WIHaA... i nie wiele pamiętam od tamtego momentu :) .

Czyli tak:
"Take a Look Around" (Limp Bizkit) >> "Mein Herz Brennt" (Rammstein) >> "Figure. 09" (Linkin Park) >> "Aerials" (System of a Down) >> "Ghost Love Score" (Nightwish)

_________________
ONLY QUITTERS QUIT!!!
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 10 kwi 2008, o 22:12 
Century Child
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 gru 2007, o 01:55
Posty: 634
Jeszcze kilka lat temu słuchałem techno, ziomów, rmf fm, i ogólnie tego całego szmelcu.
W wieku lat 13 odkryłem tak wspaniały wynalazek jak internet. I już było z górki. :)
Oczywiście na początku było na Evanescence i Linkin Park. W końcu natrafiłem na jakimś forum na temat o NW, skutek był taki, że sciągnełem parę piosenek min. WIHAA. "Aha, więc to jest ten cały metal, ale cool!" - oczywiście szalenie mi się podobało. :wink: Dalej były kolejne albumy NW które 'przyswajałem'. Tak, tak nie spodobało mi się wszystko od razu. I to był właśnie ten okres kiedy słuchałem Nightwish ok. 8 miesięcy. Bez przerwy. :mrgreen: Kiedy (w końcu ;)) się znudziło zabrałem się za kolejne zespoły i tak słucham do dziś. I ciągle chce więcej. :twisted:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 kwi 2008, o 00:38 
Byt Transcendentny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 kwi 2005, o 14:11
Posty: 4678
Lokalizacja: Nie ma na mapach
Jak miałem kilka lat to uwielbiałem The Beatles, a także muzykę w stylu Perfect, Grzegorz Turnau itp. Oczywiście nie miałem pojęcia żadnego o tych ludziach itp. - ale te utwory [słuchane z TVP - kiedyś puszczali często klipy z w miarę ambitnej muzyki - albo przypadkowych kaset moich rodziców, których - notabene - oni sami nie słuchali] bardzo lubiłem... Niektórych z nich nie słyszałem z 15 lat a nadal je doskonale pamiętam, i ten klimat... :wink:
Potem miałem przerwę w słuchaniu - spowodowaną środowiskiem, w jakim przyszło mi żyć. Nikt wokół mnie nie słuchał ambitnej muzyki a ja disco-polo za bardzo nie lubiłem. Czasem wpadło mi coś w ucho, ale w tym okresie nie zaliczałem muzyki do swojej pasji. ;)
Był też czas, że miałem schizę na punkcie muzyki, hmm... Był to pop, dance itp. - ale nie taki jaki dało się usłyszeć wtedy w radio. Bardziej coś w stylu tego co można usłyszeć dziś w Zet Dance - shit ale niecodzienny :wink: W międzyczasie uwielbiałem muzykę z gier [symfoniczna i ambient], który to odchył pozostał mi do teraz :)
Po jakimś czasie kumpli naszło na "metal", o którym, rzecz jasna, nigdy nie słyszałem. Dali mi parę płytek, polubiłem utwory takich zespołów jak Dark Tranquillity, Nirvana, Black Sabbath itp. - raczej mieszanka dosyć chaotyczna. Zwróciłem szczególną uwagę po jakimś czasie na Children of Bodom, które to stało się moją pasją na kilka lat :) Dzięki forum CoB, na którym się potem zarejestrowałem, poznałem takie zespoły, jak Within Temptation, Nightwish - no a potem to już się samo potoczyło. Generalnie, mój staż ze świadomym słuchaniem muzyki nie jest taki długi, raptem 3-4 lata :wink:

_________________
Życie to tylko żart, dowcip, i jeśli czujesz się źle, przejmujesz czymś to znaczy, że dałeś się nabrać


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 kwi 2008, o 12:28 
Century Child
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 mar 2008, o 21:09
Posty: 668
Muzyką wcześniej interesowałem się połowicznie, a jedyną jej funkcją użytkową było zagłuszanie ciszy. Niestety niecały rok temu słucham radia Eska i tekno podobnych syfów. Przygoda z bardziej ambitnymi dziełami zaczęła się od teledysków dragon balla, głownie z linkinami, ale znalazłem i NW(to było Nemo, fakt mało ambitny utwór, ale w porównaniu do LP i techno wydawało mi się jakimś cudem). No i zacząłem po kolei stawiać kroki w metalu przez gothic, aż do doomu, który do dziś bardzo lubię. Jako ulubiony zespół zdecydowanie bez najmniejszego zastanowienia wskaże Anathemę. Nightwisha umieściłbym w 10 obok wspominanej Anathemy, My Dying Bride(wybiórczo, ale i tak ogromnie cenię), Katatonii, God is An astronaut(to akurat post-rock), Shape of Despair(funeral doom), Swallow the Sun, Callisto, Cult of Luny(atmosferyczny sludge/post-metal) oraz Amethystium(ambient, chillout, coś jak Enigma). Co do gatunków, wspomniany doom, w rozmaitych formach, post-metal(Rosseta), post-rock(Kwoon, EITS, In The Wake of Giants), ambient(Netherworld, Lustmord), czasem drone-Nadja, Sun O))), Burning Witch(tu z domieszką chorych blackowych wokali), czasem nawet rapu, ale bardziej ambitnego, czyli EldoKi albo metalcore, tylko w postaci Heaven Shall Burn. Nie trawię goregrinda i vixy.

Dziękuje za uwagę.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 kwi 2008, o 13:00 
Century Child
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 lut 2008, o 21:09
Posty: 612
Lokalizacja: Streets
Ja zaczęłam słuchać muzyki w...czwartej klasie?? No tak,jakoś na początku czwartej klasy. Najpierw była Rihanny i Sean Paula,potem doszła Björk,Basement Jaxx i Basshunter...* Więc,jak widać słuchałam bardzo różnej muzyki :D . I...pewnego dnia,gdy zbierałam się do szkoły,na niemieckiej Vivie puścili...Amaranth. Potem było BBB i Nemo.A z nie nightwishowych kawałków
to "I Walk Alone'.Też z Viviy** :D Oprócz tego słucham jeszcze Tarota,Lordi i Arch Enemy :)

*...Jennifer Lopez,Beyonce...
**To wcale nie znaczy,że dalej to oglądam!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 kwi 2008, o 13:55 
Century Child
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 gru 2006, o 11:16
Posty: 709
"Muzyki" zaczęłam słuchać tak w 5-6 klasie podstawówki. Czułam się jak gość, mając na płytach (wtedy jeszcze nie miałam internetu) od koleżanki te wszystkie boskie hip hopowe kawałki wykonawców typu Peja, Mezo i reszty, których już nie pamiętam. Jakoś pod koniec 6 klasy zaczęłam się interesować Fantasy. Na początku tylko w grach, potem w książkach itd. Zaintrygował mnie dość power metal wspominany często na forach. Chwilowo go jednak olałam. Czegoś ambitniejszego zaczęłam słuchać od metalowych ballad, którymi męczył mnie kolega. Blood Brothers IM, ten cały standardowy metallicowy zestaw, Lonely Day SOAD i cośtam. Uznałam, że faktycznie, są słitaśne i od czasu do czasu słuchałam obok 50 centa ;) Podobnie, jak z Led Zeppelin, czy Beatlesami, których polecał mi ojciec. Szok przeżyłam po przesłuchaniu całego Lateralusa, zespołu Tool. Można powiedzieć, że od razu skoczyłam na głęboką wodę, odpuściłam sobie LP i Evanescence. Jak zahipnotyzowana słuchałam wymienionej płyty przez jakiś miesiąc, potem zaczęłam świadomie ściągać i poznawać metal. Obecnie staram się kupować oryginały.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 kwi 2008, o 14:20 
Century Child
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 mar 2007, o 15:37
Posty: 730
Lokalizacja: Nowy Sącz
Moja przygoda z muzyką metalową zaczęła się w 4-5 klasie. Wcześniej słuchałam tych "super wypasionych hiciorów", ale nie byłam zbyt przywiązana do tej muzyki - posłuchałam, poszłam dalej. I natknęłam się na System of a Down. I tak cięższa muzyka przyciągała mnie do siebie, aż poznałam Nw i wpadłam po uszy. :o I tak zagłębiałam się w twórczość innych zespołów metalowych, w tym Metalliki, którą polecił mi mój ówczesny.... nauczyciel :o Teraz słucham wielu różnych zespołów i jestem zadowolona, że słucham tej a nie innej muzyki. No i jakoś tak bez niej pusto się czuję ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 kwi 2008, o 15:39 
Over the hills and far away

Dołączył(a): 19 sie 2007, o 17:07
Posty: 484
Moja przygoda w ogóle z muzyką rozpoczęła się w wieku 4-5 a już bardziej do niej przywiązany byłem w wieku 6 lat. Wtedy też byłem zagorzałym fanem Michaela Jacksona - można by powiedzieć, że nie widziałem świata poza nim. Jeśli chodzi o jego muzykę średnio mi przypasowała, ale zawracałem największą uwagę na taniec. W wieku 6 lat na naprawdę duzym poziomie tańczyłem większość jego utworów, a kroki ściągałem z wielu teledysków "Thriller", "Bad", "Scream", "Smooth Criminal" i wiele innych. Na początku 96 roku ( mając 8 lat ) na każdym występię, apelu dyrektora, Dni Babć i Dziadków występowałem w szkolnej hali jako Jackson. Nosiłem identyczny strój ( kapelusz, buty i białe, zawinięte skarpety ). W wieku 10 lat nie żyjący już mój wuj chciał mnie wysłać do programu "Playback" ( swoją drogą stamtąd też ściągałem własne kroki ), ale znając moją nieśmiałość na planach się skończyło. Tańczyłem wszędzie ( nawet mieszkając w bloku odsłaniałem zasłony, otwierałem okna i tak głośno puszczałem radyjko, aby każdy mógł ujrzeć mój taniec ). To była moja pasja, robiłem to codziennie i bez tańca i Jacksona nie umiałem zyć. Ale to wszystko się skończyło wraz z pójściem do gimnazjum. Jako 14-latek zacząłem zapuszczać włosy i słuchać Mansona. Zmieniłem wtedy swoje poglądy na świat i zacząłem słuchać mrocznych brzmień np Closterkeller, The Gahering, Papa Roach a nawet słabo mroczny Soundgarden. W liceum już się przerzuciłem na bardziej znośne dźwięki i słuchałem SOAD-a, Metalliki, Nightwisha, Machine Head, Megadeth, strasznie ch**ego Fear Factory i Blind Guardian. Nie wiem jak długo pociągnę z tą muzyką, ale bez rocka dzień jest dla mnie stracony... pozostaje jeszcze zamiłowanie do piwa :) to się na pewno nie znudzi


Ostatnio edytowano 11 kwi 2008, o 15:42 przez HietalaFan, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 13 kwi 2008, o 14:57 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 kwi 2008, o 17:30
Posty: 4305
Dziecięciem paroletnim będąc zostałem zagorzałym fanem Brathanków (Halinka Mlynkowa rlz! 8) ). Potem słuchałem tego, co w telewizji leciało, lubując się w dźwiękach Kasi Kowalskiej, Myslovitz i nieco później - Evanescence i Lordi. Los chciał, że po czasie niedługim od fazy na Evanescence natrafiłem na dysku brata na kapelę "Nightwish", o której już sporo dobrego słyszałem. Płyty podówczas na owym dysku leżakujące zwały się Wishmaster i Century Child. Ten pierwszy album do mnie nie trafił, ten drugi mnie zachwycił (i tak zostało do dziś ;) ). Przeglądając wiadomości o Nightwishu trafiłem na zespoły, na które trzeba w takim układzie trafić. Te, które obdarzyłem sympatią (część, bo o niektórych zapomniałem pewnie) to Within Temptation, Therion, Closterkeller, Moonlight, Kamelot, The Gathering, Tristania przez krótką chwilę Sonata Arctica, HammerFall i Rhapsody (potrójne brrrr). To jednak logiczna kontynuacja zachwytu Nightwishem i nic zaskakującego.

Przełomem był dopiero wyciągnięty po napomknięciu przez Ivana Neal Morse, a konkretniej najnowsza płyta "Sola Scriptura". Sam album bardzo mi się spodobał, ale nie zachwycił - ukazał jednak moje progowe ciągoty i otworzył drogę do kapeli, która aktualnie jest moją religią. Przeglądając informacje o Nealu i podobnych trafiłem na zagadkową nazwę - Ayreon. Jako że działo się to niedawno - nieco przed premierą nowego albumu, "01011001" - odblokowała się szufladka, że gdzieś czytałem o rewelacyjnym występie Anneke z Gatheringa u nich. Zachęcony tą informacją odpaliłem YouTube, wklepałem nazwę i na szczycie wyskoczyły dwa single z przedostatniej płyty nazwanej The Human Equation - "Loser" i "Love". Odpaliłem ten pierwszy i wysłuchałem raz, zaskoczony. Potem drugi raz, zachwycony. Czym prędzej odpaliłem "Love" i... wierzcie lub nie, ale ten wieczór należał do jednego utworu :) . Zacząłem się wgłębiać w twórczość Ayreonu jak i pochodnych (bo Arjen Anthony Lucassen stojący za projektem okazał się artystą płodnym i występującym pod paroma nazwami).

Ostatnio z kolei duży wpływ na to, co mi się podoba ma znany wszystkim Ivanhoe - podrzuca rozmaite ciekawe kapele i dzięki Niemu zaczałem słuchać Jethro Tull, Savatage, Dreams of Sanity czy Symphony X. Póki co Ayreonu nie udało się Mu zdetronizować, ale uderzenie Savatagem było na tyle celne, że niewykluczone, iż to kwestia czasu.


Ostatnio edytowano 13 kwi 2008, o 15:07 przez Fristron, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 15 kwi 2008, o 12:33 
Oceanborn

Dołączył(a): 18 paź 2005, o 13:05
Posty: 119
Lokalizacja: Lubliniec
U mnie przygoda z muzyka zaczęła się bardzo wcześnie.... a to za sprawą 4 starszych braci. Ich zainteresowania muzyczne były bardzo różnorodne, ale do dziś, dzięki nim, słucham: Guns 'n' Roses, Queen, Bruce Springsteen, Jean-Michel Jarre, Vangelis.
Moja świadomość muzyczna obudziła się dopiero w roku 1997 kiedy to film Titanic przyniósł nam (głównie dziewczynom w mojej klasie) Leosia i Celine Dion. Pierwsze oryginalne kasety to właśnie Celinki.

Moja fascynacja tą piosenkarką trwała dosyć długo (wciąż lubię posłuchać i dorobiłam sie płyt CD) a skończyła sie w grudniu 2000 roku, kiedy to zobaczyłam w TVP1 zespół BON JOVI.
4 piosenki zagrane z playbacku zmieniły całe moje życie :D (miłość od pierwszego posłuchania, i wejrzenia też (ach ten boski Jasiek :P)). Skompletowałam całą dyskografie i coraz bardziej wkręcałam się w tę muzykę. Zaczęłam słuchać też muzy BJ podobnej czyli, ogólnie rzecz biorąc, rocka: wspomniane wcześniej GnR, Aerosmith, Scorpions itp. Ta fascynacja trwa już 8 lat i może nie jest już tak intensywna jak na początku, ale spowodowane jest to tylko i wyłącznie tym, ze wydaja płytkę średnio co 2 lata :P

Następna silna fascynacja to Nightwish. Zaczęło sie banalnie: chłopak, który mi sie podobał słuchał Nightwisha. Chłopak odszedł w niepamięć a Nw wciąż rządzi w moich głośnikach. Aczkolwiek muszę stwierdzić, że to stary Nightwish pokochałam, dzięki głosowi Tarji, którego najpierw nie mogłam ścierpieć, a teraz nie mogę bez niego żyć :P
Cały czas szukam w muzyce metalowej tego czegoś, czym mnie Nw zachwyciło, ale do tej pory spodobały mi sie tylko: Epica, Sonata Arctica i Rhapsody...

Teraz znów mam malutką fascynacje (czy tez odchył) na Josha Grobana. To taki pop symfoniczny i klasyczny wokal. Ogólnie rzecz biorąc bardzo miła kombinacja dla ucha. Powrót do korzeni :P

_________________
"When all the trees have been cut down,
when all the animals have been hunted,
when all the waters are polluted,
when all the air is unsafe to breathe,
only then will you discover you cannot eat money."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 15 kwi 2008, o 13:36 
Oceanborn
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 mar 2008, o 20:36
Posty: 229
Lokalizacja: Stąd
Moja dziwaczna "przygoda" z muzyką zaczęła się... Kiedy się zaczęła? Właśnie tego nie jestem w stanie powiedzieć, bo ponieważ dlatego że (:D) muzyki słuchał w domu mym najwięcej tatko, a tatko fanem jest, był, zapewnę też będzie Sabbathów i tak zwanego starożytnego rocka, o którym wspominałam w którymś z tajemniczych zakątków owego forum :P Pink Floyd, King Crimson, Black Sabbath, Led Zeppelin i tak dalej...
A wracając do mnie, to najpierw była Lalya Erica Claptona, później Dido - Here With Me, filmiki -> parodie wykonawców by Weird Al ;] A później masakra...

Właściwie to słuchałam pierdół kompletnych, czasem postanawiałam, że będe na bierząco z hitami, później poczęłam tworzyć danceowate i hiphopowate twory w Ejayu, była też Verba i cholerne techno, którego na dzień obecny nie cierpię aż tak bardzo, że nie znosze nic elektronicznego :P Nie lubie takiej muzyki i koniec.

Dalej najbardziej tragiczna rzecz, jaką moim zdaniem wyprodukowała Polska -> Blog 27 xd
Tak, tak. Gratulować. Nawet 2 płyty mam tego cudactwa.
No i jakieś 1,5 roku później znudził mi się ten szit. I tego punktu nie pamiętam dalej, bo nie wiem, co słuchałam w ten czas, ale przejdźmy dalej -> Vanilla Ninja. Uważałam/uważam, że to jest jeden z bardziej ambitnych niskopoziomowych zespolików xD O dziwo ich muzyka spodobała się nawet mojej mamie...(fanka metalu i hard rocka, która NIGDY nie zapamięta nazwy utworu, chociaż może i go zna)

W przerwę świąteczną 2006 roku znajomy z klasy, który nie umie odróżnić techna od metalu (naprawde!), podesłał mi tajemniczy, mroczny i całkowicie obcy mi utwór, który mu się znudził, nazywający się... The Kinslayer. O Nightwishu nie wiedziałam NIC. Z tego co wtedy wiedziałam, to to że taki zespół jest, a co gra? Nie wiedziałam wówczas. Utwór spodobał mi się nawet, aczkolwiek nie tak odrazu. Powoli, słuchałam go co jakiś czas. A VN ciągnęłam dalej. W między czasie poznałam parę zespołów... System Of A Down -> brat wielkim fanem tej muzyki, Metallica -> na porządku dziennym od zawsze, Iron Maiden -> właściwie to ja wprowadziłam ten zespół do playlist w domu, Rammstein -> narazie trzymam się nieco dalej od tego, Lordi -> znam aż jeden utwór (Hard Rock Hallelujah), Scorpions, Led Zeppelin, Pink Floyd, Linkin Park, Godsmack, Papa Roach, Cypress Hill, Nirvana, Aerosmith, Apocalyptica, Black Sabbath, Offspring Smash, Rage Against the machine i tak dalej... Więcej nie pamiętam narazie :P

Gdzieś w maju/czerwcu 2007 dorwałam kilka utworów NW, min. Ever Dream, Eva, Nightquest, Wishmaster. Później było kolejne kilka (FTHIOH), a gdy wreszcie kupiłam mój pierwszy album (B27 nie będe zaliczać :P) VN, to w tym punkcie jakoś tak... W miesiąc później w każdym razie NW wzięło górę nad wszystkim i w lutym 2008 nabyłam DPP, w marcu BBB DVDs i ONCE DD. W między czasie Evanescence słucham i Tarji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 kwi 2008, o 14:59 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 lip 2006, o 20:35
Posty: 4424
Lokalizacja: Warszawa
Moje kontakty z muzyką miały miejsce jakieś 11 lat temu, gdy byłem małym 6-letnim smykiem. Jeden z moich braci słuchał muzyki generalnie lżejszej (pop, dance, rave, inne takie rzeczy, ale bez jakiejś discopolobanjo papki), w tym nieśmiertelnego The Kelly Family :) , drugi, który nota bene jest już pianistą, wprowadzał powoli w moje pokolenie rock i inne podobne. Ja wtedy słuchałem wszystkiego, co miało ładną melodię (jak na przedszkolaka przystało). Pierwszy utwór "cięższy", który usłyszałem, pochodził z repertuaru The Offspring. Potem drugi brat się powoli nawracał na ciężką muzykę, przy udziale tego umuzykalnionego, który sprowadził Bathory. A mały Dawidek słuchał i się przyzwyczajał. :) Jeśli jednak myślicie, że od tamtego czasu moje życie się zmieniło, stałem się trve metalem z ćwiekami w głowie, to się mylicie. :) Nie, ciężka muzyka mi towarzyszyła, w postaci wspomnianego The Offspring (później już niewiele), Bathory, rodzimego Artrosis, Type O'Negative, Sepultury, trochę Metalliki.
W wieku około 12 lat wspierany nieco w rozwoju dzięki kącikowi muzycznemu z CD-Action (najwięcej tam było o metalu) znienawidziłem techniawkę oraz nabrałem antypatii do rapu. Za wyjątkiem Eminema, którego lubiłem przez jakieś pół roku (bo w TV fajne klipy były... jak to brzmi, co nie? :) ). W tym samym czasie bardzo lubiłem Linkin Park, które uznawałem za, olaboga, metal. I w wieku lat trzynastu nastąpił wszem i wobec przełom, albowiem podczas odkurzania pokoju usłyszałem z komputerowych głośniczków... Century Childa. I to już mi się spodobało. Na poważnie zacząłem od Wishmastera i Oceanborna. Potem CC, AFF i OTHAFA (które uważałem za album :) ). Po NW zacząłem się zapoznawać z innymi zespołami, jednocześnie porzucając Linkin Park, Eminema i resztę tego kału. Z tamtych czasów pochodzi zainteresowanie zespołami takimi, jak Sonata Arctica, Ironi (o kurde, wtedy to miałem na nich ostrą fazę), Manowar, Children Of Bodom. W tamtych czasach brat mi puścił SFAM Dream Theater. Nie spodobało mi się. Szczególnie dziwiły mnie niektóre solówki klawiszowe.
I przechodzimy do czasów najnowszych - okres licealny. Z ważniejszych to zapoznałem się z Awake'iem Dream Theater. To już mi przypadło mocno do gustu, tak bardzo, że przez cały rok tego słuchałem. Prócz tego takie tam, jak Rob Zombie (choć niezbyt specjalnie), koniec fazy na SOAD (którego teraz nie lubię). Odrobinę też słuchałem Lacuna Coil, ale nic generalnie z tego nie wyszło. Zmotywowany natomiast Awake'iem spróbowałem jeszcze raz "Scenes From A Memory" DT. I wtedy mnie to po prostu porwało. Od tego zaczęło się moje uwielbienie dla Dreamów. Odrobinę wtedy zapomniałem o NW, ale po wywaleniu Tarji i kilkuset rzuconych bluzgach na okoliczność :) bardziej się związałem z NW. W końcu NW i DT to dwa moje ulubione zespoły, wymienione przez mnie grupy metalowe z lat gimnazjalnych nadal trzymają się mocno, doszło parę innych, a na dodatek korzystam z dobrych rad forumowiczów, którzy polecają twórczość ambitnych, utalentowanych zespołów. :wink: I tak to jakoś leci.

_________________
If I found the hidden fountain
Drank the wisdom from its deep
Would I have the time to save me
Would I have them both to keep


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 kwi 2008, o 21:55 
Dark Passion Play
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lut 2008, o 19:34
Posty: 1277
Lokalizacja: Underworld
Mój taki pierwszy poważny kontakt z muzyką zaczął się jakieś 6 lat temu... Był taki program na TVN - VIVA Polska czy jakoś tak. Zacząłem oglądać niemal każdy odcinek, ciekaw, co się pojawiło itd. Co do gatunku muzyki, słuchałem wszystkiego co tam leciało, poza hip-shitem. Jeżeli chodzi o metal, to wiedziałem tylko, że coś takiego istnieje :) Aż nagle, pewnego pięknego dnia, głos z off-u ogłosił: ,,a teraz coś dla fanów ostrzejszego grania''. Zaciekawiony, cóż to takiego może być, skupiłem całą swą uwagę na telewizorze. Tym ,,ostrzejszym graniem'' okazało się Papa Roach i piosenka ,,Getting Away With Murder''. Przesłuchałem i wsiąkłem. Niestety, wstyd się przyznać, gdy zapoznawałem się z zespołami takimi jak Metallica czy Iron Maiden (w obu przypadkach ich starsze albumy), słuchałem też (ech..) Linkin Park i Evanescence, które to było moim ulubionym zespołem. I tak to jakoś szło: z jednej strony starałem się poznać jak najwięcej zespołów, z drugiej, wciąż wracałem do Evanescence. Aż w końcu poznałem Nightwish. I skończyło się słuchanie E. Dzięki NW zacząłem się interesować fińskim metalem, symfoniką i muzyką filmową... I tak w dniu obecnym, poza NW słucham m.in. Tarot, Celesty, Pain Confessor, Stratovarius, Children of Bodom, Sonata Arctica, After Forever, Epica, Lacuna Coil oraz Panów Zimmera i Pana Silvestri. I mam nadzieję, że ,,mój obecny gust'' utrzyma się bardzo, bardzo długo... Aha, Papa Roach cenię i słucham do dziś :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 21 kwi 2008, o 19:53 
Angels Fall First
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 kwi 2008, o 20:50
Posty: 58
Lokalizacja: Meadows of heaven
Ja... pamiętam że zawsze marzyłam, żeby znać różne piosenki z radia, umieć je śpiewać jak moja koleżanka. Jak miałam te 6,7 lat, strasznie jej tego zazdrościłam, a co ja umiałam? Ludowe piosenki, których uczyłam się chodząc do zespołu folklorystycznego. Nie wydawało mi się to zbyt ambitne - chciałam to, co leciało w radiu! [ogólnie zawsze muzyka mnie pasjonowała, od małego]
Jak miałam 9 czy tam 10 już lat szukałam swojego ulubionego zespołu, a to za sprawą koleżanki, która Skaldów słuchała i cały czas nawijała o tym zespole. Znalazłam kasetę w domu, puściłam sobie i... wielki zawód. Starocie takie. Zupełnie nie w moim guście. Szukanie więc kontynuowałam... wśród wszystkich przedpotopowych kaset i płyt moich rodziców -_-". Co prawda szybko się kapnęłam, że nic mi nie spasuje i dałam se spokój.
Pamiętam, że wtedy wyjechaliśmy na wakacje do Chorwacji. Zaciągnęłam mamę do sklepu i kupiłyśmy 'RadioZET Przeboje na lato 2004' [pewnie coś pokopałam w tytule ale każdy wie o co chodzi]. Strasznie mi się podobała piosenka 18L tam umieszczona - no i oczywiście Dragostea Din Tea genialnego zespołu O-Zone :lol:. Ale nawet teraz czasem chętnie wracam do tych kawałków. Jakoś tak...
W 4 klasie zaprzyjaźniłam się z dziewczyną, która kochała Vanilla Ninja. No i mnie tym zaraziła - wreszcie znalazłam sobie idolki, nawet teraz je jeszcze lubię ;). Rock, pop-rock. Pamiętam ten szał, że koncert w Polsce, że w TV, przegrywanie płyt... I tak przez 2 lata.
Dalej... 6 klasa.
Arrya: Magda, co to za muza gra na twoim blogu? Ta kobieta niemiłosiernie wyje oO'.
Madzia [tak tak ta od Skaldów]: To Nightwish, oni są świetni @____@.
[tak dla informacji, to Arrya teraz też m.in. NW słucha XP]
No i w wakacje zetknęłam się na innym blogu z 'End Of All Hope'. Zawróciło mi w głowie. Pytam się autorki co tak pięknie jej na blogu gra. No to mi powiedziała. Zaczęłam ściągać... i zakochałam się X3.

Pominęłam tu jeszcze fakt, że dance'u słuchałam i techno [co ciekawe nawet teraz jakims fajnym techno nie pogardze [Cascada np.] ale generalnie to już nie lubię, a dance znienawidziłam] no i j-music, ale to mi jeszcze długo pewnie nie przejdzie :D. I jeszcze R&B nienawidziłam swego czasu - teraz to jeden z 3 moich ukochanych gatunków.

_________________
Just remember...
Dreams don't come true.
They only become nightmares.

Brushes on avatar by http://ro-stock.deviantart.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 9 cze 2008, o 18:23 
Once
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 sie 2007, o 21:40
Posty: 1133
Lokalizacja: podobno z Polski
Ja zacząłem słuchać muzykę dopiero w wieku 10 lat o ile dobrze pamiętam. Na początku słuchałem wyłącznie audycji radiowych i telewizyjnych programów muzycznych, ale nie w stylu "Disco Relax" tylko bardziej "Jaka to melodia" i "30 ton, lista lista". Mniejsza. Gdy dostałem moje pierwsze radio, zacząłem się zastanawiać nad kasetami, tata powiedział, żebym poszedł do sąsiada. Owy człowiek miał już wtedy ze 25 lat, i miał wszystkie płyty Metallicy w oryginale co było wówczas dla mnie dziwne, chociaż teraz popieram to w pełni ;). Dał mi on kilka kaset, niektórych tytułów nie pamiętam, ale były to kasety Def Leppard, Queensryche, oraz ta jedyna, która mnie inspirowała najbardziej - AC/DC w kasecie "Back In Black". Początkowo nie mogłem przywyknąć do tego wokalu Johnnson'a, ale po niedługim czasie zacząłem go wręcz podziwiać, a w szczególności podziwiałem grę Young'a na gitarze, tudzież początkowo piskliwe solówki "nie wchodziły" mi do ucha, jednak i to zaczęło mi się bardzo podobać, w zasadzie to najbardziej ;) i po dziś dzień najbardziej wyczekiwanym momentem w ulubionych utworach są solówki, aż mi serce mocniej bije.
W późniejszym czasie dokupiłem kilka kaset Akka-Dakka, mianowicie "Ballbreaker" oraz "Highway to Hell". I tych właśnie trzech pozycji słuchałem blisko rok i słucham do dziś, chociaż teraz mam krążki ;) A teksty znam na pamięć :)
W wieku mniej więcej 13 lat dostałem radio na płyty już wtedy :P I sąsiad pożyczył mi płytę Metallicy "Master of Puppets", baaaaardzo długo nie mogłem się przyzwyczaić do tego ciężkiego brzmienia i nie przeszło. Muzyka była dla mnie bardzo depresyjna.
Sytuacja zmieniła się, gdy podczas jednego wydania "30 ton" zobaczyłem "99 Ways To Die" Megadeth. Zapytałem sąsiada czy słyszał o tym, powiedział, że tak i zapytał czy podoba mi się, powiedziałem, że bardzo. Po jakimś czasie dał mi przegraną od kogoś kasetę z tym utworem i z wieloma innymi tejże grupy (zgrywane z CD ;) ) i słuchałem tego bardzo długo znów. W międzyczasie poznałem bliżej Metallicę, kupiłem pierwszy krążek Megadeth, wtedy kosztował mnie majątek, ale słuchałem go z pasją. Była to płyta "Peace Sells... But Who's Buying?", którą musiałem zakupić później ponownie po tym jak oddałem ją do naprawy razem z radiem... i już nie odzyskałem... :lol:
Później rozpocząłem zakup płyt Megadeth, Nightwish, dostałem jedną płytę Slayera i jakąś bluzę, zdaje się, że z "Diabolus in Musica". Później przyszła pora na Rhapsody, HammerFall, Sonatę, Black Sabbath po części no i jakiś czas temu, 2-3 lata, rozpocząłem studiowanie gatunku thrash metal na dobre ;) Trwa to po dziś dzień, trwać będzie zawsze... :wink:


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę 1, 2, 3  >>

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron