[phpBB Debug] PHP Notice: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4655: Undefined index: WHO_WISITED_TODAY
Ocean Souls :: Zobacz wątek - Power metal
Ocean Souls
http://forum.oceansouls.pl/

Power metal
http://forum.oceansouls.pl/viewtopic.php?f=15&t=1633
Strona 1 z 2

Autor:  Ivanhoe [ 11 maja 2013, o 23:17 ]
Tytuł:  Power metal

Praktycznie każdy bardziej znany podgatunek metalu ma tu swój wątek - thrash, black, doom czy death znajdziemy bez problemu, a power metalu nie ma.

Tymczasem cieszy się przecież względnie dużą popularnością na tym forum (ciągle jeszcze...), więc jest to sposobność, by wypowiedzieć się o swoich odczuciach odnośnie tego stylu i ewentualnie podzielić się ulubionymi wykonawcami, które się do niego zaliczają.

Słuchamy? Lubimy? Co tak? Co nie?

Autor:  PannaKabaczkowa [ 12 maja 2013, o 11:54 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Ja ostatnio to tak średnio przepadam za power metalem. Po prostu nie mam jakoś na niego ochoty ;) W marcu słuchałam sporo Helloween i trochę Gamma Ray, no ale to z okazji koncertu. Helloween mi się nawet spodobał, więc jeszcze go sobie słucham od czasu do czasu, ale raczej pojedynczych utworów. Natomiast GR mi nie podszedł raczej.
Kiedyś uwielbiałam Blind Guardian, ale już od ponad roku praktycznie wcale go nie słucham, może po prostu mi się znudził. Myślałam, że rok temu po Metalfeście, na którym grali, wrócę do niego (często tak jest, że po koncertach ma się fazę na muzykę), ale tak się nie stało.
Z innych powermetalowych zespołów, które słuchałam, to Stratovarius."Visions" baaaaardzo mi się podobało. Zaczęłam go słuchać jakoś w czasie największej fazy na BG. Znam jeszcze "Polaris" i "Elysium", ale za nimi średnio przepadam.
Edguy - też raczej z okazji koncertu, których kiedyś grał w Płocku. Znam "Hellfire Club" i "Tinnitus Sanctus". Szybko mi się znudził i już do niego nie wracam.
Jak Edguy, to i Avantasia. Ale tylko te dwie płyty z 1001 albumów. Przesłuchałam i tyle. Nie moja bajka ;)
Sonata Arctica - "Ecliptica" tylko :P Bo nic innego chyba nie warto znać ;D Pamiętam, że strasznie mi się podobał ten krążek, fajne są na nim kawałki: "FullMoon", "Kingdom for a Heart", "Blank File"...

Chciałabym jeszcze napisać o dwóch zespołach, które nie grają "czystego" power metalu. Czyli o Virgin Steele i Running Wild.
Tego pierwszego znam tylko "The House of Atreus: Act I". No to może być, ale jakoś bardzo mi nie wszedł ten album.
Z kolei jeśli chodzi o RW, to tych całkiem sporo słucham. Zaczęło się od zamieszczonego na forum "Black Hand Inn", a potem już sama odkrywałam kolejne płyty: "Under Jolly Roger", "Port Royal", "The Rivalry", "Masquerade" i "Gates to Purgatory". Najbardziej lubię dwa pierwsze + BHI. Z RW mam taką sytuację, że wkręcam się mocno w jakiś album, słucham go bardzo często, zachwycam się, a później mi przechodzi i wracam tylko do pojedynczych utworów.

Autor:  Ivanhoe [ 12 maja 2013, o 16:32 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Ja nie mam problemów ze wrzucaniem Running Wild czy Virgin Steele do power metalu. W przypadku tego pierwszego dopisuję 'heavy' i po problemie. ;) Ten drugi jest tak na pograniczu epic metalu (który z powerem swoją drogą też ma parę wspólnych elementów), ale takie typowo powermetalowe kompozycje też można u nich wyróżnić. Zresztą grają nie od wczoraj, więc na przestrzeni lat się odrobinę różnorodności stylistycznej nagromadziło.

"Ecliptica" Sonaty z tego zespołu najzupełniej wystarczy. Ja czasem jeszcze wrócę do "Silence", ale tylko do pojedynczych numerów. Dla kogoś, kto jakiegoś szczególnego zamiłowania do gatunku nie ma debiut to aż nadto.

Ze Stratovariusa to - jakby Cię kiedyś ochota naszła - lepiej po stare rzeczy sięgnąć, bo ostatnio to tylko odcinanie kuponów jest. Do Elements 1&2 była jeszcze jakaś oryginalność (czasem mniej, czasem więcej). Debiut jest dobry, choć (jak na gatunek z dość sztywnymi ramami) zupełnie inny od późniejszych dokonań. Episode i właśnie bardzo dobre Visions to najlepszy dokonania zespołu.

Jeszcze można by wspomnieć o zespołach z bardziej thrashowym zacięciem jak np. Helstar, Jag Panzer czy Morgana Lefay, który bodajże Polityk kiedyś wspominał. Wydaje mi się, że takie Remnants Of War czy Ample Destruction powinno Ci zdecydowanie podejść. Zardziej drapieżne od takiej Sonaty (no dobra, skrajny przykład akurat podaję ;) ), ale od zespołów typu Dark Moor, Edguy czy Kamelot się też różni.

Jeszcze ktoś tu jest kto kiedykolwiek miał styczność z tym gatunkiem? :)

Autor:  Czarna Carmen [ 12 maja 2013, o 17:21 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Miał, miał, tylko jakoś szczególnie nie przepada. ;) Dziabałam kiedyś Helloween (bodaj pierwszy Keeper), "Visions" Stratovariusa, coś z Sonaty też, Virgin Steele całkiem lubię (może dlatego, że to czysty power nie jest), za Running Wild i Blind Guardian się zabieram, zabieram i zabrać nie mogę - ale generalnie gatunek jest mi dość obojętny, doceniam, ale to jednak nie moje klimaty.

Ivanhoe napisał(a):
Jeszcze można by wspomnieć o zespołach z bardziej thrashowym zacięciem jak np. Helstar, Jag Panzer czy Morgana Lefay, który bodajże Polityk kiedyś wspominał. Wydaje mi się, że takie Remnants Of War czy Ample Destruction powinno Ci zdecydowanie podejść.

To ja też sobie przesłucham, te thrashowe elementy widzą mi się całkiem ciekawie, a może od tej strony uda mi się do poweru przekonać. :)

Autor:  Freyja [ 12 maja 2013, o 17:27 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Nie znam zbyt wiele, ale bardzo spodobała mi się płyta "Land of the Free" Gamma Ray.
Miałam też styczność z Keeparami I i II, ale jakoś nie do końca mnie przekonały, ale może to kwestia czasu, bo jeszcze dobrze się z tymi płytkami nie osłuchałam.
Poza tym Stratovarius - Polaris i Visions. Po Visions sięgnęłam głownie ze względu na chęć poznania jednaj z inspiracji, dzięki którym powstało Oceanborn (mój ulubiony krążek Nightwish).
A no i jeszcze Iced Earth: Burnt Offerings, The Dark Saga i Horror Show.

Czasem mam ochotę posłuchać power metalu, ale do ulubionych gatunków go nie zaliczam.
Na dzień dzisiejszy moge powiedzieć, że z wymienionych wyżej płyt najbardziej lubię i cenię właśnie Land of the Free.

Chociaż... gdyby dołączyć progresywny power (dobrze mówię?), to jeszcze Sanctuary i niedawno odkryte przeze mnie Communic :) Wtedy powiedziałabym, że wolę Sanctuary od Gamma Ray.

Autor:  Czarna Carmen [ 12 maja 2013, o 17:49 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Freyja napisał(a):
Chociaż... gdyby dołączyć progresywny power (dobrze mówię?), to jeszcze Sanctuary i niedawno odkryte przeze mnie Communic :)

No tak, zapomniałam o tych zespołach, a oba uwielbiam. :) Ale zwłaszcza taki Communic gra muzykę trudną do jednoznacznego określenia (imho bardziej progresywny thrash niż power), więc przez pryzmat poweru zwykle na nich nie patrzę.

Autor:  Lalena [ 13 maja 2013, o 15:17 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Słuchamy i lubimy. Ogólnie nie jest to moja ulubiona stylistyka, ale kilka naprawdę świetnych rzeczy można wygrzebać. Zdecydowanie preferuje starsze dokonania i zespoły z thrashowym zacięciem. Dość często słucham Jag Panzer na czele z majestatycznym koncept albumem opartym na „Makbecie”, Iced Earth czy Virgin Steele.
Zdecydowanie jest mi bardziej bliska klasyka w postaci płyt Helloween czy Running Wild z lat 80. Początkowe dokonania Vicious Rumours z klasycznym już Soldier Of Night, świetne Savage Grace czy np. Crimson Glory, których debiut mógłby równie dobrze zostać wydany jako krążek Sanctuary, Liege Lord, Omen, Stormwitch Angel Dust, Meliah Rage ( choć to bardziej thrash metal niż Power) czy Riot z fenomenalnym krążkiem Thundersteel. Wymieniać można tutaj dużo.
Z nowszych rzeczy lubię wymienioną już wyżej Morganę LeFay, Blind Guardian czy chociażby
Zdecydowanie nie przepadam za wesołymi powerowymi przytupajkami z klawiszami oraz wyjącymi w niebo głosy wokalistami jakby ich ciągnięto za jajka: pokroju Sonata Arctica, Stratovarius, Rhapsody Of Faja itp. jak dla mnie zbyt przelukrowane.

Autor:  Ivanhoe [ 2 cze 2013, o 16:54 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Czarna Carmen napisał(a):

Ivanhoe napisał(a):
Jeszcze można by wspomnieć o zespołach z bardziej thrashowym zacięciem jak np. Helstar, Jag Panzer czy Morgana Lefay, który bodajże Polityk kiedyś wspominał. Wydaje mi się, że takie Remnants Of War czy Ample Destruction powinno Ci zdecydowanie podejść.

To ja też sobie przesłucham, te thrashowe elementy widzą mi się całkiem ciekawie, a może od tej strony uda mi się do poweru przekonać. :)


Byłoby to nietypowe w każdym razie. Z reguły najpierw wszyscy biorą się za Edguy, Kamelot, Dionysus, Dragonland i dziesiątki podobnych, a dopiero odkrywają, że takie Crimson Glory, Helstar, Attacker, Abattoir, Agent Steel czy oczywiście Metal Church też nie gryzą. Co ciekawe - tacy nowo wtajemniczeni często obrażają się na ten bardziej melodyjny power i odmawiają mu prawo bycia powerem. Tego nie róbcie! :lol:

Czarna Carmen napisał(a):
taki Communic gra muzykę trudną do jednoznacznego określenia (imho bardziej progresywny thrash niż power), więc przez pryzmat poweru zwykle na nich nie patrzę.


Też to tak widzę. Wpływy tego stylu widoczne, ale jednoznacznie ich do niego przypisać się nie da w żadnym wypadku.

Freyja napisał(a):
Nie znam zbyt wiele, ale bardzo spodobała mi się płyta "Land of the Free" Gamma Ray.


Polecam bardzo w takim razie zespół Heavenly. Momentami rżną ze swoich idoli ile się tylko da, ale efekt miły dla ucha jeśli się lubi twórczość Hansena i spółki.

Cytuj:
Chociaż... gdyby dołączyć progresywny power (dobrze mówię?), to jeszcze Sanctuary i niedawno odkryte przeze mnie Communic :) Wtedy powiedziałabym, że wolę Sanctuary od Gamma Ray.


Do kategorii 'progresywny power' wrzuca się dużo różnych rzeczy, więc może być w sumie i jedno i drugie. ;) Mi osobiście dla Sanctuary wystarczy normalna szufladka 'power metal', właśnie taki typowy power z USA z tamtych lat. Choć przyznać trzeba, że wpływy progresu też u nich są, dlatego też pasuje. :)

Autor:  Sergio [ 3 cze 2013, o 13:45 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Uwielbiam power metal! Jako, że jestem fanem bardziej melodyjnych odmian metalu, tak ten podgatunek gości w moich głośnikach bardzo często. Na początku tego roku niemal na okrągło wałkowałem power, a co za tym idzie poznałem wiele fajnych i ciekawych zespołów, które tak rozsławione jak Helloween, Avantasia czy Edguy nie są (swoją drogą, wszystkie te trzy uwielbiam :) ).
Znaczną większość zespołów, których słucham stanowią kapele z niemieckiej sceny, oprócz tych "oczywistych", chociażby Iron Savior, Orden Ogan, Stormwarrior czy Freedom Call.

Co do Sonaty, o której napisano już na tym forum chyba wszystko, o dziwo jest to ciągle jeden z moich ulubionych zespołów mimo, że był to chyba drugi po NW metalowy zespół jaki poznałem. Wiadomo, ostatnie płyty to porażka, jednak na każdej znajdą się dwa, trzy kawałki do których chętnie wracam, bo po prostu je lubię. Początkowe dokonania uwielbiam, a Ecplipticę mogę wałkować niemal bez końca. :)
Stratovarius przejadł mi się znacznie bardziej, mimo, że lepszy zespół od SA. Teraz odpalę od czasu do czasu Visions i obie części Elements, ostatnie albumy nie podobają mi się w ogóle.

Autor:  Izuś [ 15 sie 2015, o 16:55 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Zadziwiające, ze się jeszcze w tym temacie nie wypowiadałam.
Power metal bardzo lubię. I w sumie obok heavy jest to mój ulubiony gatunek muzyczny.
Co tu więcej. Słuchać zaczęłam np. dopiero po wizycie na tym forum. Taka ciekawostka. Z ciekawostek powiem, że bardziej lubie ten "starszy" power aniżeli to co reprezentuja chociażby Sonata Arctica, czy HammerFall.

Autor:  Izuś [ 27 lis 2015, o 23:46 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Taka myśl i refleksja mnie wzięła. W ogóle ja wychodze z założenia, ze dla mnie power metal nie musi być bardzo techniczny. On ma po prostu brzmieć. Kurcze, nie umiem tego nazwać, ale power ma charakterystyczną właśnie tą "melodyczność", która jest głównym rozróżnikiem gatunku i dla mnie to musi grać. Właśnie ta melodyczność i spójność kompozycji. Bardzo często tego nie ma, zależy to też od wokalu i stroju gitar. I takie Iced Earth przy tym dla mnie totalnie gdzieś wysiada, bo brakuje mi u nich tego czegoś. Niby melodyjność od razu kojarzona jest raczej z czymś chwytliwym i łatwym, ale jak do tego dodamy spójną kompozycje i co najmniej przeciętny technicznie utwór (zawsze jak się z kimś nieobcykanym w temacie zgadam, to wychodzi zarzut jak ocenić technicznośc utworu, trudno mi jest to uargumentować, bo to wyrasta w pierwszym rzędzie z osłuchania muzycznego, które góruje u mnie) i razem to trzyma się ram power metalu, czyli: niższa gitara, szybsze tempo (o, to też jest fajny temat. Większość ludzi nie rozróżnia tempa, rytmu i dynamiki), większa rola wokalu, to dla mnie miodzio, mimo że nie jest na zbyt wysokim poziomie technicznym. W innych gatunkach muzycznych, niekoniecznie postawiłabym tą meodyjność i chwytliwość tak wysoko, jak tu. Nie wiem, czy wyraziłam dość przejrzyście moje subiektywne spojrzenie na tą kwestie, ale zawsze można sobie podyskutować (i nabić posty, a przy okazji wypowiedzieć się w temacie "obiektywna ocena muzyki", czy coś w ten deseń apropo moich wtrąceń, ale to jutro)

Autor:  Ivanhoe [ 28 lis 2015, o 12:41 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Łapię, o co Ci chodzi z tą melodycznością. I w sumie każdy, kto się orientuje w tym gatunku też powinien wiedzieć co masz na myśli. Przy czym wiadomo, że melodyjna może być zarówno partia wokalu, gitar(y), jak i cały utwór może mieć mniej lub bardziej melodyjny wydźwięk.

Ale mam takie jedno wtrącenie odnośnie hasła "techniczny" czy "techniczność" (lub ewentualnie "technika"), bo chciałbym wiedzieć jak je rozumieć u Ciebie.

Często ludzie używają tych pojęć gdy chcą wyrazić to co my określilibyśmy raczej jako "zaawansowany, złożony, na wysokim poziomie". I niekoniecznie mają na myśli sam poziom techniczny, chodzi czasem po prostu o poziom kompozycyjny. W ogóle często w kontekście tej techniczności się wrzuca do jednego worka aspekty dotyczące kompozycji (a więc CO zostało stworzone, skomponowane) oraz wykonania utworu (czyli JAK zostało to zagrane lub zaśpiewane). Z tym się pewnie też często spotkałaś; strasznie irytujące to jest.

Inne rozumienie pojęcia "techniczny" to przeciwieństwo do "melodyjny". Żeby pozostać w temacie: idealnie obrazuje to "Travel to Stygian" albo "Night of the Stormrider" Iced Earth a konkretnie praca gitar. Właśnie, gitary pracują, tną, nadają rytm, grają szybkie nuty, krótkie, urywane staccato, ale... nie grają melodii. Oczywiście nie znaczy to, że Iced Earth nie jest melodyjne - "The Hunter", "Slave to the Dark", "A Question of Heaven" tak dla przykładu.

No i najbardziej precyzyjna definicja pojęcia "techniczny" to określenie, a raczej dookreślenie gatunku jak np. techniczny thrash metal.

I tu moje pytanie: o co Tobie chodzi konkretnie z tym "technicznym" graniem?

Autor:  Izuś [ 28 lis 2015, o 16:50 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Teraz to mi totalnie we łbie pomieszałeś.
Na "zaawansowaność, złożoność i wysoki poziom" wpływa wiele aspektów. Umiejętne wykorzystanie dźwięków różnych instrumentów/wokalu tworzące melodyjność będzie świadczyć o wysokim poziomie i złożoności, więc to bym odrzuciła, bo jest to zbyt ogólne ujęcie, niemniej jednak jako skrót myślowy bardzo trafne i często używane.
Trzecie pojecie odrzucam od razu.
Skupmy się na ujęciu drugim. Ujmujesz że techniczność, to brak melodii - why? W sumie, jakby się człowiek uparł, to posługiwanie się gitarą nie będzie już techniką, a technologią ;)

A teraz postaram się połączyć to w jedną całość. Podstawowym kryterium, mówiąc o technice, tudzież techniczności mam na myśli głównie umiejętne wykorzystanie obojętnie jakiego instrumentu, tudzież głosu. I to chyba o to mi chodziło. Z drugiej strony aspekt kompozycyjny (taaa, wrzucam do jednego worka) jest również bardzo ważny, bo jak się do jednego gara zbyt dużo skłądników wrzuci nie majac zielonego pojęcia jak je połączyć, to kupa z tego będzie, jednak żadko mi się zdarza używać skrótu myślowego w postaci techniczności, jeżeli chodzi o kompozycje.

A więc podsumowując. technika= wykorzystanie możliwości instrumetów (też kurcze brakuje mi słowa, zeby to doprezycować, ale chyba zrozumiesz) + umiejętne połączenie tego w całość (jakby nie patrzeć kompozycja).
I już się sama zamotałam w zeznaniach. Ustosunkuj się do tego co napisałam, a ja najwyżej podojaśniam.

Autor:  Ivanhoe [ 28 lis 2015, o 18:51 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Izuś napisał(a):
Skupmy się na ujęciu drugim. Ujmujesz że techniczność, to brak melodii - why? W sumie, jakby się człowiek uparł, to posługiwanie się gitarą nie będzie już techniką, a technologią ;)


Techniczność czasem używa się jako antonim do melodyjności (nie całkowity "brak melodii", bo jakąś melodię wszystko ma) gdy mowa jest np. o partiach gitar.

Parę przykładów na melodyjność najpierw: Iced Earth - The Hunter, Blind Guardian - praktycznie całe "Battalions of Fear", Gamma Ray - "New World Order", Helloween - "Power". Żeby się nie bawić w skomplikowane wyjaśnienia - gitary grają coś, co można zanucić czy wykonać wokalizę tej samej melodii.

Techniczna praca gitar: Iced Earth - Cast in Stone, Jag Panzer - całe "Ample Destruction" albo też "Under a Luminous Sky" Communic. Albo szybkie kostkowanie, które tylko i wyłącznie napędza rytm (i pełni przez to pomocniczą funkcję dla basu i perkusji), albo też odgrywanie powtarzalnych partii, riffów, których sobie nie zanucisz, bo linia melodyczna nie jest na tyle zróżnicowana czy rozbudowana.

Nie mówię, że ja taką dychotomią melodyjność/techniczność operuję, tylko czasem można się zetknąć z takim ujęciem.

Cytuj:
A więc podsumowując. technika= wykorzystanie możliwości instrumetów (też kurcze brakuje mi słowa, zeby to doprezycować, ale chyba zrozumiesz) + umiejętne połączenie tego w całość (jakby nie patrzeć kompozycja).


Czyli ogólnie o kompozycję chodzi. Tak jak pisałem, używa się tych pojęć w tak różnym znaczeniu, że Twoje podejście też jest jak najbardziej ok.

Tylko teraz kolejne pytanie odnośnie poprzedniego posta. Wiemy już, co rozumiesz pod pojęciem "techniczny". Ale ja za bardzo nie rozumiem jak się to ma do Gamma Ray, bo pisałaś przedtem (chyba) w ich kontekście, że power metal dla Ciebie zbyt techniczny nie musi być. No ale jeśli "technika = wykorzystanie możliwości instrumentów + umiejętne połączenie tego w całość", to oni się generalnie łapią pod taką definicję techniczności.

Autor:  Izuś [ 28 lis 2015, o 19:58 ]
Tytuł:  Re: Power metal

Zaczne od końca
Cytuj:
Ale ja za bardzo nie rozumiem jak się to ma do Gamma Ray, bo pisałaś przedtem (chyba) w ich kontekście, że power metal dla Ciebie zbyt techniczny nie musi być. No ale jeśli "technika = wykorzystanie możliwości instrumentów + umiejętne połączenie tego w całość", to oni się generalnie łapią pod taką definicję techniczności.

No i tu jest pies pogrzebany, po przedstawiony schemat jest tak ogólny, że wszystko się pod to łapie, chociaż nic na świecie nie jest czarne lub białe. Występują wszędzie przewagi jednych rzeczy nad drugimi.

Cytuj:
Czyli ogólnie o kompozycję chodzi. Tak jak pisałem, używa się tych pojęć w tak różnym znaczeniu, że Twoje podejście też jest jak najbardziej ok.

Najbardziej ogólnie można tak rzec, ale prócz tego znacząca jest sama technika gry. To jest to. Jak określić to co słysze teraz w głowie i nie umiem tego nazwać, bo swoja wiedze o muzyce zawdzięczam głównie osłuchaniu, a nie literaturze teorii. Wrócę jednak jeszcze raz do końca.

Cytuj:
power metal dla Ciebie zbyt techniczny nie musi być. No ale jeśli "technika = wykorzystanie możliwości instrumentów + umiejętne połączenie tego w całość", to oni się generalnie łapią pod taką definicję techniczności.

Teraz słucham debiutu Immortal. Bardzo lubię ten album, między innymi dlatego, że jak na black metal jest bardzo melodyjny. Znowusz, jakby przyrównać (chociaż w tak różnych gatunkach jest to wyjście z motyką na słońce) ten poziom melodyjności do power metalu to byśmy mieli niemelodyjny power metal.

Tak samo jest z technicznością. Power metal ma być fajny, ma być lekki, ma grać, ma być spójny kompozycyjnie, "ma być dobry, ale jednocześnie niekoniecznie" Tak to pozwole sobie nazwać. Bo po raz kolejny, brakuje mi słów z teorii. O ile w takim thrashu zlanie pracy instrumentów, prosta kompozycja i brak umiejętności muzyków i postawienie na to, żeby to sie tylko kupy trzymało jest dla mnie niewybaczalny, o tyle w power metalu jest ok. Inna kwestia, że to są różne gatunki muzyczne, mające zupełnie inne gdzieś tam ramy brzmieniowe i kompozycyjne, żebym zaraz batów nie dostała.
Trąciłeś temat w którym nie umiem się do końca wypowiedzieć. Na jednym z ostatnich wykładów przez wiekszosć zajęć prowadzący smęcił na temat "czym jest myśl". Mało go słuchałam, ale co mi się zapamiętało, to to, że myśli to tak złożone zjawisko, że człowiek nie nazwał ich wszystkich nawet jeszcze. Więc tym się podsumuje i może w końcu się za gamma ray wezme, bo cały dzień black metalu słucham tylko.

Strona 1 z 2 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/