[phpBB Debug] PHP Notice: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4655: Undefined index: WHO_WISITED_TODAY
Ocean Souls • Zobacz wątek - Co obecnie trawi mój sprzęt grający .....


Zaloguj | Zarejestruj


Strefa czasowa: UTC + 1


Teraz jest 27 wrz 2022, o 17:30




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę <<  1 ... 116, 117, 118, 119, 120  >>
Autor Wiadomość
PostNapisane: 24 mar 2014, o 17:08 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 wrz 2005, o 21:32
Posty: 4487
Lokalizacja: Przed monitorem
"The Elven Lands" to świetna pozycja. Teksty w językach elfów napisane tylko na potrzeby tej płyty, zreharmonizowane "Battle of Evermore" Led Zeppelin, średniowieczna polifonia zamiast akordów znanych z 95% muzyki współczesnej, ośmiozgłoskowe teksty w kilku utworach - to kilka spośród elementów, które świadczą o bardzo starannym dopracowaniu tego albumu.

Ktoś zna/zapoznał się z jakąś z 2 zaproponowanych ostatnio płyt?

_________________
https://www.musik-sammler.de/sammlung/sirivanhoe/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 mar 2014, o 23:12 
Dark Passion Play
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 wrz 2008, o 17:48
Posty: 1295
Skoro przywracamy wątek do życia, to proszę bardzo. :)

Obrazek

He placed me on the bed
Pushed his hand through my hair and said
Blood and wine are both red
And neither do a thing for me at all

Wokalistka o swojsko brzmiącym imieniu i nazwisku jest Amerykanką o polskich korzeniach, grającą muzykę, którą sama określa mianem rock noir. Ta hipnotyzująca mieszanka rocka i cudownie mrocznych (w tym pozbawionym wszelkiego kiczu znaczeniu) fortepianowych ballad, doprawiona szczyptą folku, to jednak tylko tło dla absolutnie rewelacyjnego głosu Rykardy. Fantastyczny technicznie (pani ma zresztą za sobą studia śpiewu klasycznego), cholernie zmysłowy, lekko zachrypnięty alt to coś, co sprawia, że krążek chce się przesłuchać jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz... Nastrojowe teksty w połączeniu ze świetnymi umiejętnościami interpretacyjnymi wokalistki stanowią niezwykle smakowitą wisienkę na torcie.

Cudo. I jedno z ostatnich odkryć z gatunku "jakim cudem dopiero teraz na to trafiłam?".

Na zachętę:
Covenant
No Sir (Ain't No Man Gonna)
One for Joy!



Obrazek

Płyta, której zbyt wiele miejsca w swoim artykule do zina nie poświęciłam - trochę niesprawiedliwie. Krążek jak najbardziej wpisuje się w złoty okres twórczości Siouxsie, choć wbrew swemu pozornemu ugładzeniu jednak paru chwil spędzonych nad nim wymaga.

Choć McGeochowi bezsprzecznie należy się miano najlepszego gitarzysty, jaki przewinął się przez szeregi grupy, to i Carruthers za swoją grę na Tinderbox zasługuje na mały ołtarzyk. Za jego sprawą jest to tak naprawdę płyta niemal równie zróżnicowana co poprzedniczki, choć Siouxsie bawi się tu raczej nastrojami, nie eksperymentując zbytnio ze stylem czy instrumentarium. Dzięki temu krążek jest łatwiejszy w odbiorze od kilku poprzedników, może za wyjątkiem nawiązującego jeszcze do starszej twórczości kawałka This Unrest. Poza nim mnóstwo tu bowiem przebojowości - od lekkiego, zwiewnego wręcz Cannons, przez szczyptę orientalnych klimatów w Cities in Dust, po otwierający krążek Candyman.

Natomiast ukoronowaniem tego albumu i tym, co mocno podnosi jego ocenę w górę, są dwa ostatnie numery - 92° i Land's End. Ocierające się wręcz o progresywne klimaty (skojarzenia z takim choćby Sand and Mercury The Gathering jak najbardziej na miejscu), niesamowicie zróżnicowane, dopracowane w każdym calu, z cudownie przestrzennymi, melodyjnymi partiami Carruthersa budującymi przepiękny klimat i Siouxsie w rewelacyjnej wokalno-interpretatorskiej formie. Nie wiem, czy nie pokusiłabym się wręcz o nazwanie ich najlepszymi numerami w dorobku zespołu - na poprzednich krążkach, choć bardzo, bardzo dobrych, jak dla mnie naprawdę znajdą się co najwyżej pojedyncze kawałki na aż tak wysokim poziomie.

_________________
If we burn our wings flying too close to the sun
If the moment of glory is over before it's begun
If the dream is won, though everything is lost
We will pay the price, but we will not count the cost


"Sikasz? Bo polityk nie." :lol:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 9 lis 2014, o 08:41 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4678
Lokalizacja: Ruda Śląska
Hey, czy ktoś sięgał już po nowy krążek Pain of Salvation?
Ja trochę słuchałem i na razie bardzo mi podeszło.

Obrazek

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 lis 2014, o 17:28 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 kwi 2008, o 17:30
Posty: 4305
A idź w cholerę, zrobiłeś mi nadzieję na nowy materiał, a to po prostu unplugged.
I to raczej kiepskie, posłuchałem To The Shoreline i 1979, mocno takie sobie.

_________________
Riding hard every shooting star
Come to life, open mind, have a laugh at the orthodox
Come, drink deep let the dam of mind seep
Travel with great élan, dance a jig at the funeral


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 lis 2014, o 00:56 
Dark Passion Play
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 wrz 2008, o 17:48
Posty: 1295
Obrazek

Obrazek

Działający od 2007 roku projekt Tony'ego Pettitta (basisty Fields of the Nephilim) i Stephena Careya (This Burning Effigy). Ideą The Eden House jest tworzenie przez ojców założycieli pewnego szkieletu utworów, do którego każdy z zaproszonych gości dorzuca coś od siebie - i efektem jest zróżnicowana, ale zaskakująco spójna stylistyka. Muzyka lawiruje sobie swobodnie i wdzięcznie między rockiem gotyckim, trip hopem (zwłaszcza na debiucie), eterycznymi klimatami à la Cocteau Twins i progresywnymi elementami, a całość w ryzach trzyma kapitalna produkcja współpracującego na stałe z projektem Andy'ego Jacksona (który tchnął pinkfloydowskiego ducha także w Elizium, magnum opus macierzystego zespołu Pettitta).

Na dotąd wydanych dwóch studyjnych płytach i jednej EP-ce projektu udzielały się takie osobistości okołogotyckiego (i nie tylko) światka, jak Julianne Regan z All About Eve, Lee Douglas z Anathemy, Monica Richards z Faith and the Muse, Simon Hinkler z The Mission czy cały pierwotny skład FotN poza McCoyem - obok Pettitta także bracia Wright i Peter Yates. A to tylko kilka nazwisk z długiej listy gościnnych wokalistek i instrumentalistów.

Szczególnie polecam miłośnikom późniejszych dokonań The Gathering - przy odsłuchu Smoke & Mirrors skojarzenia z holenderskim zespołem są nieuniknione. :) Ale myślę, że każdy, kto lubi klimatyczne, nietuzinkowe brzmienia znajdzie tu coś dla siebie - muzyka trzyma tak dobry, równy poziom, że naprawdę ciężko było mi wybrać tylko kilka kawałków do polecenia.
Jakby ktoś był chętny rzucić uchem:

City of Goodbyes
Sin
Iron in the Soul
Indifference

_________________
If we burn our wings flying too close to the sun
If the moment of glory is over before it's begun
If the dream is won, though everything is lost
We will pay the price, but we will not count the cost


"Sikasz? Bo polityk nie." :lol:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 kwi 2015, o 11:23 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4678
Lokalizacja: Ruda Śląska
Zespół nagrywał nowy materiał niemal nieprzerywanie przez 22 lata, wydał 13 albumów studyjnych i ze względu na swoją popularność (i specyfikę występów na żywo) jakieś 123 krążki z nagraniami live.
Jeśli ktoś nie miał jeszcze żadnej styczność (to niech się wstydzi), może sięgnąć po nową składankę gdzie każdy z okresów twórczości zespołu jest reprezentowany przez przynajmniej jeden utwór.

Obrazek

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 sie 2015, o 09:10 
Użyszkodnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 cze 2015, o 19:20
Posty: 9
W sumie to nie wiedziałam, czy jest gdzie o tym napisać, ale przyjrzałam się tematom w dziale i ten jest wręcz idealny :p

W każdym razie, postanawiając odświeżyć sobie płytki, które mam, a jakiś czas ich nie słuchałam (zwykle nie jest on jakiś bardzo długi, bo i płyt mam mało- aczkolwiek jakieś 2 miesiące zdarza mi się nie słuchać) - na pierwszy ogień poszło Identity Tune'a. Kupienie płyty było wynikiem błyskawicznego, spontanicznego ciągu "przeczytałam wywiad->posłuchałam raz na jutubie->było fajne->miałam pieniądze->miałam ochotę->zamówiłam". Czyli niejako kupiłam w ciemno. W każdym razie, po początkowej "fazie" i zapętlaniu przez 2 tygodnie lekko mi się znudziła, potem sobie słuchałam czasami, a potem już naprawdę rzadko. A teraz wróciłam. Zacznę jednak nie od Identity, tylko niedawno przesłuchanego (z internetu - płyty albowiem jeszcze nie mam) debiutu tegoż zespołu - Lucid Moments :D
Obrazek
Generalnie Tune to taki polski zespół z Łodzi, który brał udział w Must Be The Music. Na tej płycie gra zdecydowanie rocka progresywnego (chociaż może art rocka? nie wiem, na pewno ma taki posmak). Znany głównie z wspomnianego MBTM oraz z użycia akordeonu na debiucie. Ale przejdźmy do samego debiutu...

Muszę przyznać - album ma swój klimat. Niepokoju, izolacji... samotności... senności... miejscami jest też nieco psychodeliczny...Tworzony na podstawie akordeonu (który co prawda nie pojawia się zawsze), który gra nietypowo, świetnie buduje niepokój. Dopiero na tym "fundamencie" ukazują się jakby przepełnione samotnością, odizolowaniem gitarowe dźwięki, przy czym nie jest to post-rockowo - ambientowe (czasami się niestety tam zdarza, ale takie realia) "lanie wody", absolutnie gitara nie nudzi, ani nie trzeba czekać na kolejny dźwięk nie wiadomo ile, bo "taki klimat" (to może faktycznie stwarzać klimat, ale tylko dobrze wykonane). Dobra, wracam do tematu. A wokale? Przede wszystkim emocjonalne, jak zresztą całość - ta muzyka ma tą "duszę" i jest porządnie dopracowana...

Jak i zresztą teksty, które tworzą ciekawy koncept, a i same w sobie, bez konceptu są... do przemyślenia. Generalnie podziwiam zarówno teksty, jak i połączenie warstwy tekstowej z muzyczną, są wręcz nie do rozłączenia.

Napiszę może coś o konkretnych utworach, zamiast pitolić bez sensu :D Jak na razie dla mnie wyróżnia się chyba najbardziej melodyjne Confused, Lucid moments z momentami "mówionymi" oraz ciekawą wstawką (solo?) na akordeonie, Dr Freeman - przeważająco instrumentalne, z toczącym się "w tle" dialogiem. Album zdecydowanie jednak największe wrażenie robi w całości, idealnie pasuje w nim instrumentalna wstawka Dimensions, ogólnie jest dość...wyważony i spokojny, mimo mrocznego nastroju.

Jestem daleka od nazywania tego albumu czymś genialnym, wybitnym. Muszę jednak przyznać, że coś w sobie on ma - atmosferę, emocje, dopracowanie, teksty, koncept, lekką odmienność. Czegoś mi zabrakło - może jakby miejscowej wyrazistości? Jakby zespół bał się czasem postawić wszystko na jedną kartę... Album w obecnej formie mi jednak naprawdę odpowiada. Po prostu można by było przy nim się położyć i odpłynąć... Od oceny się powstrzymam, bo po prostu nie wiem. A płytka niedługo zagości w mojej kolekcji :)

I tak to jest. Ja to kupuję jakieś płytki polskich zespolików, a klasyków, które są "na liście" od dawna nadal nie ma :p

No to teraz czas na drugą płytę tegoż zespoliku - Identity :D
Obrazek
Co by tu o niej powiedzieć? Przede wszystkim jest inna. Z okolic art/progressive rocka przenosimy się w okolice rocka alternatywnego. Ponadto wywalamy akordeon, dajemy pianino i rozsądną dawkę elektroniki. Taki w skrócie jest styl na "Identity", co nie znaczy, że gorszy od tego na pierwszej płycie. Po prostu inny.

Jako, że tym razem teksty opierają się głównie na plusach i (głównie) minusach dzisiejszego społeczeństwa, na utraceniu tożsamości w tłumie, na "zgubieniu" uczuć, tak i klimat jest miejscami duszny, industrialny (?), co najlepiej widać na Live to work to live. Na szczęście Tune ogarnęło, że zbyt duża ilość takiego klimatu byłaby zwyczajnie męcząca - i na równi z tymi pesymistycznymi kawałkami są te optymistyczne, czasem będące swoistą manifestacją indywidualności (Crackpot), czasem przepełnione nadzieją (Change)...

Nowe muzyczne elementy dobrze wpisują się w płytę - pianino w tle ubogaca inaczej dobre, ale nie nadzwyczajne kompozycje, a elektronika pojawiająca się w niektórych kawałkach dobrze uzupełnia przemyślaną całość. Jeśli chodzi o resztę - muzyka stała się bardziej przebojowa (rzecz jasna nie do końca i nie wszystko; po prostu tam, gdzie to pasowało), łatwiej wpadała w ucho, była bardziej wyrazista w sensie dosłownym; miała takiego "pazura", zachowując przy tym emocjonalność. Jest mocniejsza, dosadniejsza... no nie wiem, jak to właściwie określić :D

Jeśli chodzi o moje ulubione - Deafening, pełne desperacji, trafiające do serca... Ponadto Change, które jest jednym z tych jasnych punktów, jest po prostu okropnie motywacyjne w niebanalny sposób. Crackpot to kawałek najbliższy klasycznej przebojowości i nie ma w tym nic złego - tutaj to po prostu pasuje. Podoba mi się również ostatni wokalny numer z albumu - Sheeple. Nieco mroczny, z genialnie pasującym do tekstu chórkiem. Pełen mocy.

Najsłabszym punktem są chyba otwierające i kończące instrumentale - On i Off - są w porządku, no ale właśnie, tylko w porządku. Także przemyślane, ale zwyczajnie bez polotu.

Podsumowując, ponownie mamy tu sztandarowe zalety poprzedniego albumu - świetne teksty i dopasowanie muzyki do tychże, dopracowanie i emocjonalność. Tutaj jest też nieco bardziej przebojowo. Brakuje mi jednak tu czegoś... miejscami ta płyta wydaje się taka... sterylna? Mimo to nadal jest to porządny kawałek muzyki, trochę gorszy niż Lucid moments, aczkolwiek na mniej więcej podobnym poziomie. A że stylistyka inna, to już zależy jaka komu podpasuje :D Ja lubię obydwie i już przy najbliższej okazji postawię debiut obok drugiej płytki.

Tak przy okazji, przepraszam za to zdecydowanie zbyt długie lanie wody c:


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 lis 2015, o 20:39 
Wishmaster
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lis 2011, o 15:58
Posty: 295
Lokalizacja: Biała Podlaska
Obrazek

Trafiłem na tą płytę dzięki polecanym utworom na Spotify. Wcześniej jakoś nie zapoznawałem się z twórczością Toto - znam tylko "Africa" i Roxanne", ale te piosenki zna chyba każdy. W każdym razie płyta jest świetna, doskonała mieszanka, rocka, popu, bluesa i rocka progresywnego.

I na koniec pierwszy utwór z płyty na zachętę:

https://www.youtube.com/watch?v=iMP6osxceh8

_________________
From the Dawn of Time we came, moving silently down through the centuries, living many secret lives, struggling to reach the Time of the Gathering, when the few who remain will battle to the last. No one has ever known we were among you, until now.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 sty 2016, o 18:40 
Imaginaerum

Dołączył(a): 14 mar 2007, o 17:38
Posty: 2452
Lokalizacja: Olsztyn
Od kilkunastu godzin słucham OJCA!!! Znacie?

https://www.youtube.com/watch?v=P8lzqnLZ5Ks


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 sty 2016, o 19:34 
Angels Fall First
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 gru 2015, o 13:32
Posty: 45
We wszystkich językach? :D

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 sty 2016, o 19:34 
Imaginaerum

Dołączył(a): 14 mar 2007, o 17:38
Posty: 2452
Lokalizacja: Olsztyn
Po niemiecku zapomniałąm, ale tak to we wszytskich.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 sty 2016, o 08:45 
Once
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 paź 2011, o 20:23
Posty: 1107
Izuś słucha Popka, tylko się wstydzi powiedzieć.

_________________
Hush... It's okay, dry your eye...Soulmate dry your eye, 'cause Soulmates Never Die...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 sty 2016, o 10:22 
Imaginaerum

Dołączył(a): 14 mar 2007, o 17:38
Posty: 2452
Lokalizacja: Olsztyn
Nie zapominaj o Braciach Figo Fagot i Transsexdisco ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 sty 2016, o 16:58 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 wrz 2005, o 21:32
Posty: 4487
Lokalizacja: Przed monitorem
LunaticFringe napisał(a):
We wszystkich językach? :D


Wczoraj w ramach pokoncertowo-weekendowych wspomnień leciało o mnie całe CD2 z "Thunder in the Sky", czyli właśnie "Ojciec" w 15 językach (+angielski oryginał).

_________________
https://www.musik-sammler.de/sammlung/sirivanhoe/


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 sty 2016, o 21:43 
Angels Fall First
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 gru 2015, o 13:32
Posty: 45
Amon Amarth - First Kill w przerwie od Popka... znaczy Manowar... Znaczy... a dobra...

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę <<  1 ... 116, 117, 118, 119, 120  >>

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron