Saturnus - duński zespół death doom metalowy, założony w roku 1991. W Ostatnich dokonaniach zespołu, wyraźnie można dostrzec ewolucje w stronę bardziej rozmarzonych gotyckich rejonów. W 1999 roku, po odejściu Kima Larsena z zespołu, oraz wydaniu w 2000 roku albumu "Martyre", Saturnus długo nie dawał znaku życia. Jednak w 2006 roku, w mocno zmienionym składzie Saturnus wydał nowy album zatytułowany "Veronika Decides to Die". W 2000 roku Kim Larsen, razem z innymi członkami Saturnusa założyli siostrzaną formację The Loveless, nawiązującą klimatem i stylem do muzyki znanej z Saturnus, jednak podanym w lżejszej, bardziej przebojowej formie.
I tak dalej, i tak dalej...bla, bla, przekleiłam w Wikipedii bo nie chce mi się silić na głębokie/podniosłe opisy. Mnie zaraziła ich muzyką moja przyjaciółka, choć wcześniej się wzbraniałam
Grupa ma w dorobku trzy albumy, które, przynajmniej moim zdanie, wielbiciele bardziej "przystępnego" doom metalu powinni niezwłocznie poznać. Saturnus bowiem gra specyficzny, bardzo walcowaty a jednocześnie niesamowicie melodyjny, urokliwy, żeby nie powiedzieć - przebojowy doom metal. Nie jest to bynajmniej muzyka prosta i łatwa.
- Paradise Belongs to You (1996) - debiutancki długograj Saturnus, zawierający ich największy "hicior" czyli "Christ Goodbye". Concept album, w którym zarówno teksty jak i muzyka są bardzo ściśle ze sobą powiązanie. Motywem przewodnim są dźwięki, kojarzące się z kwitnącym ogrodem. Tutaj jeszcze dość surowo, ale już z niepodrabianym klimatem.
- Martyre (2000) - moim skromnym zdaniem opus magnum Duńczyków. Płyta pełna wspaniałych kompozycji, powolnych, smutnych, porażająco pięknych melodii (głownie gitarowych) oraz niepowtarzalnego czaru. Lubię wracać do tego albumu często, zwłaszcza, kiedy za oknem szaro i ponuro. Takie właśnie jest "Martyre", z moim ukochanym "A Poem" na czele - jesienne, smutne i piekielnie nastrojowe.
- Veronika Decides to Die (2006) - bezsprzecznie najdojrzalszy muzycznie album, ale brak mu...tego czegoś. Osobiście rzadko po niego sięgam, ale sądzę, że wiele osób znajdzie w nim coś dla siebie także - polecam. Mniej melodii więcej komplikacji.
Christ Goodbye