Izuś napisał(a):
Ja również "Krzyżaków" nie lubiłam, za to "Chłopów" mi się przyjemnie czytało. W ogóle nie pamietam kiedy ostatnio książke fabularną miałam w ręku.
Zgadzam się, nawet przeczytałam ich całych, chociaż mieliśmy obowiązkowo tylko pierwszą część.
Pamiętam, jak moja polonistka w gimnazjum opowiadała nam przy okazji omawiania jakiegoś fragmentu z "Chłopów", że w liceum męczyła tę książkę, chyba jej nawet nie przeczytała, ale potem musiała przygotować lekcję w liceum czy technikum i po przeczytaniu jej wtedy zrozumiała, dlaczego Reymont dostał za nią Nobla. Pamiętam, że od tamte pory byłam dosyć ciekawa tej ksiązki, ale jakoś się bałam za nią wziąć, całkiem niesłusznie, dało się to czytać.
Izuś napisał(a):
uwielbiam morze jesienią i zimą, właśnie w czasie sztormów, mimo że pizga niemiłosiernie i nie można tego porównać do "szkwałków" które mają miejsce w innych porach roku, ale te powietrze jest cudowne.
Może własnie dlatego tak bardzo lubię polskie morze, chociaż większość ludzi go nienawidzi, bo zimne, brzydkie i tak dalej. Co prawda nie pamiętam za dużo z czasów, kiedy tam mieszkaliśmy, ale morze zimą było swietne, zamiast ludzi na plaży były łabędzie.