|
Oczom własnym nie wierzyłąm jak dzisiaj podczaj wizyty w Tesco na półce zonaczyłam limitowaną edycje Fortuny Mirabelka z Browaru Fortuna. Piwo, które gdy tylko wyszło kupiłam w sumie dla spróbowania, gdyż po doświadczeniach z Fortuna Wiśnia spodziewałam się raczej nędznego trunku z dodatkiem nądznego soku. Po pierwszym spróbowaniu przez czas jakiś, jak tylo widziałam to piwo od razu wykupywałam, co sie da (jedyny plus Żabe i innych Fresh Marketów, to dość szeroka gama piw regionalnych w przestępnej cenie). Piwo dolnej fermentacji z dodatkiem soku, o smaku kompotu z mirabelki. Gdyby nie swoje ponad 5% zawartosci alkoholu byłoby idealnym piwem na letnie upały, jednak swoje po głowie trzepie, jedna super gasi pragnienie, na etykiecie nie ma informacji o użytych chmielach, jak są to raczej tylko na goryczkę, bo w aromacie nie są wyczuwalne. Ze wzgledu na połgodzinny spacer z Tesco do mnie nie byłam w stanie wykupić wszystkiego, jednak przez następne 3 dni nie mam problemu z namysłem co wleje do swojej szklanicy.
Inną kwestią jest moje nowopoczynanie względem poczynionego wczoraj zbieractwa w pobliskim lesie, a i główny powód dla którego do Tesco się wybrałam. Otóż, w trudach, ale czego tu się spodziewać po wizycie w podmiejskim lesie, nazwanym Lasem Miejskim, największego Komplesu Rekreacyjno-Sportowego w granicach administracyjnych miasta Olsztyn i to w dodatku podczas festynu Kołbuka. Ale do senda, nazbierałam oczywiscie jakieś pół litra jagód, ilość śmieszna, a po głębszych namysłach doszłam do wniosku, że je to sie tylko spirytusem zalać opłaca (a ze trunek od braci zza północnej granicy mi się skończył, dlatego wybrałam się do Tesco). Wcześniej owoce zasypałam cukrem, w celu uzyskania soku. Jednak, ze zakup spirytusu w naszym kraju jest totalnie nieopłacalny względem dalszego przetworzenia, zalałam je więc wódką. Za 3 dni zlewamy znad owoców i mam nadzieję, ze wyjdzie z tego coś pijalnego.
|