[phpBB Debug] PHP Notice: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4655: Undefined index: WHO_WISITED_TODAY
Ocean Souls • Zobacz wątek - Polityka


Zaloguj


Strefa czasowa: UTC + 1


Teraz jest 9 paź 2026, o 20:52




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę <<  1 ... 36, 37, 38, 39, 40  >>
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 2 kwi 2012, o 22:03 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lut 2009, o 20:00
Posty: 2168
Cytuj:
Nie rozumiem tego konkretnego zarzutu. Oczywiście daleko mi od tego, by powiedzieć, że "podatki są fajne", ale dlaczego czepiasz się jego zarobków.

Jeżeli ktos zarabia wiecej to w mniejszym stopniu "odczuwa" wyzysk państwa. Tej osobie zawsze zostanie więcej. Jest róznica jeżeli komuś zostanie na rekę 1000zł a co innego jak dostanie 8,5tysiąca złotych. Jednak za przykładowe 8,5 tysiaca jest łatwiej przezyć miesiąć niż za 1 tysiąca.

Cytuj:
No tak, ale wiesz do czyjej kieszeni trafiają te podatki? Bo chyba nie powiesz, że do kieszeni pani Dunin? Częściowo pewnie tak, ale wydaje mi się, że do mojej (studenta uczelni państwowej + pracownika publicznej instytucji kultury) znacznie, znacznie więcej. Jeżeli naród zgadza się na "pomaganie" swojej najuboższej części, to fajnie by było, gdyby 95% wspomagało 5% (i to w jakiejś sensownej formie, np. podatek dochodowy negatywny).


Nie mówie o kieszeni Pani Dunin, tylko nie wierze, że powyższy artykuł powstał "bez odgónych instrukcji" jak to napisać. Weź pod uwagę, że podatki tez idą na pomoce socjalne dla tych którym się nie chce iść do pracy(łatwiej iść po zasiłek i sie smiać z innych), bandę darmozjadów we wszelkiego typu urzędach, którzy całkowicie nic nie robią i przy wydaniu jakiegokolwiek zaświadczenia robią Ci w pizdu problemów, a jak pozbierasz kwitki z innych okienek to pani nie ma czasu Ci wydać zaświadczenia bo musi się wyplotkować i dowiedzieć kto z kim w gminie wpadł, kto się żeni i co się wczoraj paliło, że jechało tyle straży w tym i tym kierunku(przypadek autentyczny gdy stałam w kolejce w moim kochanym Urzędzie Gminy po świstek na uczelnie i sie wystałam wtedy 1,5godziny w jednej kolejce i już mnie za przeproszeniem trafiał szlak).
Cytuj:
Częściowo pewnie tak, ale wydaje mi się, że do mojej (studenta uczelni państwowej + pracownika publicznej instytucji kultury) znacznie, znacznie więcej.

I Tobie odpowiada to, że komuś zabiera się cięzko zarobione pieniadze(nawet jeżeli ta osoba nie chce) i te pieniądze idą do Twojej kieszeni?
Cytuj:
Mogłaby też (jeżeli chce!) pracować w niedziele czy święta państwowe, na tzw. umowy śmieciowe, za niższą stawkę i inne, gdyby państwo pozwoliło jej samej o tym decydować, ale to już inne kwestie.

Ależ Pani z Tesco(w obecnych czsach) musi pracować w niedziele lub świeta, bo gdyby się nie zgodziła to by ja wywalili z pracy. Nie jest to wyssane z palca bo znam wiele ludzi pracujacych w popularnych sieciówkach u których tak to wyglada. Chcesz idziesz do pracy, nie chcesz wypier**** za te grosze znajdziemy sobie kogoś innego, bo chetnych jest dużo.
Cytuj:
Wszystko się zgadza, ale przecież jakiś podatek płacić musimy. Nawet jeżeli rolę państwa ograniczymy do minimum, to nawet te przysłowiowe dwór i armia same się nie utrzymają.

Tylko dlaczego płacimy podatek od wszystkiego? Tak naprawdę gdyby zliczył podatki dochodowe, VAT-y nie VAT-y od produktów które kupujemy i inne to do państwa idzie ponad połowa wypłaty. I gdzie są te pieniądze skoro państwo jest coraz bardziej zadłużone?

Cytuj:
Jeżeli naród zgadza się na "pomaganie" swojej najuboższej części, to fajnie by było, gdyby 95% wspomagało 5% (i to w jakiejś sensownej formie, np. podatek dochodowy negatywny).

Naród nie zgadza sie na podatki. Podatki=wyzysk. czemu nie wprowadzimy dobrowolnej pomocy? Gdyby ludzie mieli wiecej pomocy to pomagaliby z dobrej woli, bo mieliby za co.

Cytuj:
Ja wiem, że fajnie jest ponarzekać na podatki, ale trochę głupio jest niezdarnie ciskać kamienie w wszystkie strony.

Nie jest fajnie narzekać. W tym kraju jak sie patrzy na to co sie dzieje to nie mozna usmiechać się i byc zadowolonym z obrotu kraju. A moje ciskanie "kamieniami we wszyskie strony" to miał byc tylko skrót myślowy, które i tak nie został zrozumiany( w końcu woman logic i kto to zrozumie :P )
Cytuj:
Właściwie to podatek od dochodu jest chyba najstarszą formą pobierania tych opłat (Egipt, Rzym? tym bardziej średniowiecze).


Tylko jak wtedy wygladało zycie zwykłego człowieka? Podatek NIC nie dawał tym ludziom, . NIC oprócz dziury w kieszeni! Teraz też nie daje, no może oprócz złudzenia, że państwo płaci za wszystko, a tak naprawdę nieudolną słuzbę zdrowia, policję, która żyje we własnym świecie i działa jak działa(Przykład Sosnowiec i sytuacja z Madzią, gdyby nie Rutkowski to policja nadal szukałaby porywacza). Wolałabym gdyby państwo nie pobierało takich podatków a ja mogłabym swobodnie za to co zostanie w mojej kieszeni wybrać sobie odpowiedniego lekarza. A tak to trzeba płacić dwukrotnie(żeby tylko) za jedną usługę.


Ostatnio edytowano 2 kwi 2012, o 22:05 przez Lalena, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 kwi 2012, o 23:22 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4678
Lokalizacja: Ruda Śląska
Lalena napisał(a):
polityk2 napisał(a):
Częściowo pewnie tak, ale wydaje mi się, że do mojej (studenta uczelni państwowej + pracownika publicznej instytucji kultury) znacznie, znacznie więcej.

I Tobie odpowiada to, że komuś zabiera się cięzko zarobione pieniadze(nawet jeżeli ta osoba nie chce) i te pieniądze idą do Twojej kieszeni?

A co mi proponujesz? Odejść z dobrej uczelni na gorszą, żeby za nią płacić i odmówić wykonywania pracy, żeby się za nią wziął kto inny? Byłbym zapomniał - jeszcze renta; normalnie jestem do ukamienowania.

Lalena napisał(a):
polityk2 napisał(a):
Nie rozumiem tego konkretnego zarzutu. Oczywiście daleko mi od tego, by powiedzieć, że "podatki są fajne", ale dlaczego czepiasz się jego zarobków.

Jeżeli ktos zarabia wiecej to w mniejszym stopniu "odczuwa" wyzysk państwa. Tej osobie zawsze zostanie więcej. Jest róznica jeżeli komuś zostanie na rekę 1000zł a co innego jak dostanie 8,5tysiąca złotych. Jednak za przykładowe 8,5 tysiaca jest łatwiej przezyć miesiąć niż za 1 tysiąca.

To nie podlega dyskusji, ale nie rozmawiajmy o tym za ile łatwiej wyżyć, a za ile trudniej, bo jeszcze tylko minimum socjalnego nam tu brakuje, żeby pogmatwać wątki ;p .

Lalena napisał(a):
Weź pod uwagę, że podatki tez idą na pomoce socjalne dla tych którym się nie chce iść do pracy(łatwiej iść po zasiłek i sie smiać z innych), bandę darmozjadów...

O urzędach pisać nie będę, wszystko co imho powinno być zawarte w tym temacie streszcza się w wcześniejszym zdaniu o ograniczaniu wydatków. Co do "tych którym się nie chce iść do pracy" pisałem o podatku negatywnym - słuszniej do pracy motywować, niż wynagradzać za jej unikanie.

Lalena napisał(a):
Tylko dlaczego płacimy podatek od wszystkiego? Tak naprawdę gdyby zliczył podatki dochodowe, VAT-y nie VAT-y od produktów które kupujemy i inne to do państwa idzie ponad połowa wypłaty. I gdzie są te pieniądze skoro państwo jest coraz bardziej zadłużone?

Tylko bez gdzie są pieniądze??!! proszę :P . Wiem ile kasy idzie na podatki, a jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości co się z nimi dzieje, zapraszam do lektury - http://www.mf.gov.pl/dokument.php?const ... 4&typ=news . Co do tego, że marnotrawią, nie ma najmniejszych wątpliwości, ale możesz przyjrzeć się niemal każdej złotówce. Zaś jeśli chodzi o dlaczego płacimy podatek od wszystkiego? to nie będę ignorantem i jak już pisałem, przypomnę - nie wiem. Jeśli wiesz, to oświeć mnie. Od czego, konkretnie, winniśmy płacić podatki.

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 kwi 2012, o 08:02 
Byt Transcendentny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 cze 2007, o 00:20
Posty: 4823
Lokalizacja: Gród Kraka
Lalena napisał(a):
Jest róznica jeżeli komuś zostanie na rekę 1000zł a co innego jak dostanie 8,5tysiąca złotych. Jednak za przykładowe 8,5 tysiaca jest łatwiej przezyć miesiąć niż za 1 tysiąca.


To też chyba nie jest do końca czarno białe. Masz więcej hajsu na więcej Ci starcza masz mniej starcza na mniej lub nie starcza wcale.
Wraz ze wzrostem zarobków wzrastają koszty życia zazwyczaj. Droższe mieszkanie, produkty z wyższej póki, prywatny lekarz itp. Taki cżłowiek zarabiający 85000 może napisać: "no dobra, zarabiam 8,500 ale to dla mnie za mało, gdybym zarobił 20.000 to by mi dużo zostało i mógłbym łatwo przeżyć miesiąc', a kolejny : "20.000 to jest tyle, że ledwo starczy na opłacenie benzyny do samochodu dla mnie, samochodu zony, i samochodow dwojki dzieci, sprzątaczki, lekarza, gdybym zarobił 40.000 to by mi wystarczyło".

Ludzie pracują i żyją za te 1200 zł. Ciężko idzie, ale żyją. Lepiej pomyśleć, za ile w końcu nie uda się przetrwać z miesiąca do miesiąca. W drugą stronę, można sobie iść do woli.

Lalena napisał(a):
Weź pod uwagę, że podatki tez idą na pomoce socjalne dla tych którym się nie chce iść do pracy(łatwiej iść po zasiłek i sie smiać z innych), bandę darmozjadów we wszelkiego typu urzędach, którzy całkowicie nic nie robią i przy wydaniu jakiegokolwiek zaświadczenia robią Ci w pizdu problemów, a jak pozbierasz kwitki z innych okienek to pani nie ma czasu Ci wydać zaświadczenia bo musi się wyplotkować i dowiedzieć kto z kim w gminie wpadł, kto się żeni i co się wczoraj paliło, że jechało tyle straży w tym i tym kierunku(przypadek autentyczny gdy stałam w kolejce w moim kochanym Urzędzie Gminy po świstek na uczelnie i sie wystałam wtedy 1,5godziny w jednej kolejce i już mnie za przeproszeniem trafiał szlak).


Cóż to chyba też w jakiś sposób jest w nas. Jedna pani wydaje świstek, plotkuje z drugą, a w kolejce 40 osób.
I te 40 osób nic nie robi. Zazwyczaj. Wszędzie.


Przypomniała mi się sytuacja ze szpitala im. Żeromskiego w Krakowie. ( do tematu podatków się ma nijak, ale taka dygresja na temat tego, czemu musimy się wkurzać na tych złych urzędników)
Noc, z 30 nagłych przypadków. Ludzie z połamanymi rękami, dzieci rozpalone jak piece i różne dziwne rzeczy.
Brat z przeciętymi palcami piłą.
Czeka godzinę, nikt nawet do nich nie wyszedł. Do tych 30 osób. Po dwóch godzinach mama poszła zwrócić uwagę. Nic. Za 15 minut znowu. Potem jakiś pan. I znowu mama. W koncu go przyjęli, bo się palcom coś zaczęło dziać.
Wychodzi z pokoju i mówi: "ludzie, wchodzcie tam ciągle i im zwracajacie uwagę, bo oni sobie tam ciastka jedzą." I tak było.
Trochę odszedłem od głównego wątku, więc już wracam.
Nie mówię, że tak powinno być. Ani w szpitalu, ani w żadnym urzędzie. Nigdzie. Niestety tak jest i samo się to nie zmieni. Niestety. :(

Lalena napisał(a):
I Tobie odpowiada to, że komuś zabiera się cięzko zarobione pieniadze(nawet jeżeli ta osoba nie chce) i te pieniądze idą do Twojej kieszeni?


To całe myślenie każdy sobie rzepkę skrobie, zostawmy wszystkich samych sobie podobało mi się do momentu, kiedy sam nie byłem pod ścianą.
I gdybyście nie płacili podatku i gdybym ja go teraz nie płacił, to zostałbym z rodziną na lodzie. No bo jak student, to normalnej umowy się mu nie da. A jak mu się nie da to niech się sam ubezpiecza i żone i dziecko.
Wszystko jest fajnie dopóki masz pracę, jesteś zdrowy.
A co z ludźmi niezdolnymi do pracy. Każdego z nas coś może spotkać.
Jestem przeciwny bezczelnemu wykorzystywaniu instytucji państwowych, ale w obecnym systemie to dla mnie jest problem. Nie że takie instytucje sa, że państwo pomaga z naszej kasy, ale to komu i jak pomaga.
Irytują mnie zdania, że jakbym dużo zarabiał to miałbym na lekarza, sam odkładałbym sobie na emeryture i wszystko i wszystkich miałbym w nosie.
Czyli co, część społeczeństwa wzorem Mikkiego mamy wybić, która będzie miała jakiś problem i nie przetrwa?

Ja bardzo cieszę się, ze z Twojej kieszeni poszła kasa na mnie i moją rodzinę przez jakiś czas, bo bardzo tego potrzebowałem, żeby wyjść na prostą.
Teraz na niej jestem, płacę podatek i wierzę, że moje pieniadze też komuś pomogą.
Nie wiem czy gdyby zarbiał teraz 2000 więcej, pomagałbym bezinteresownie. Ciężko mi powiedzieć. Pewnie znalazłbym egoistycznie ważniejsze dla mnie cele.

Lalena napisał(a):
Ależ Pani z Tesco(w obecnych czsach) musi pracować w niedziele lub świeta, bo gdyby się nie zgodziła to by ja wywalili z pracy. Nie jest to wyssane z palca bo znam wiele ludzi pracujacych w popularnych sieciówkach u których tak to wyglada.

Najgorszy jest brak czasami alternatywy. Bo gdyby była, a chętnych by brakło to takie zarobki by nie przeszły.
Jak czytam ogłoszenia na gumtree, gdzie wymagają do sprzatania jezykla angielskiego i płacą 5 zł na godzinę, to jedyną właściwą reakcję jest żałosny śmiech. Ale ktoś pójdzie, ktoś to pewnie zrobi, bo nie ma czasem wyboru. Zrobi to przez tydzien, dwa ale zrobi. A potem kolejny taki sam, na chwilę, bo musiał.

_________________
"This Is Who I Am, Escapist, Paradise Seeker"


Ostatnio edytowano 3 kwi 2012, o 08:07 przez Cela, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 kwi 2012, o 13:31 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 wrz 2005, o 21:32
Posty: 4487
Lokalizacja: Przed monitorem
polityk2 napisał(a):
le trochę głupio jest niezdarnie ciskać kamienie w wszystkie strony.

Ivanhoe napisał(a):
Pracujesz? Płacisz podatek. Kupujesz coś? Płacisz podatek. Sprzedajesz? Płacisz podatek. Dajesz komuś coś (poza najbliższą rodziną)? Płacisz podatek. Masz pieniądze na koncie? Płacisz podatek. Masz pieniądze w domu? Płacisz ukryty podatek (inflacja).

Wszystko się zgadza, ale przecież jakiś podatek płacić musimy. Nawet jeżeli rolę państwa ograniczymy do minimum, to nawet te przysłowiowe dwór i armia same się nie utrzymają. Więc trudno byłoby wybrać z tego wszystkiego po prostu jedną rzecz od której się płaci podatki (tylko od zarobków, tylko od wydatków, raczej nie tylko utraconą wartość pieniądza w wyniku inflacji :P ). Einstein kiedyś powiedział, że rozumie zagięcia się czasu, ale nie rozumie podatku od dochodu, łatwo mu przyklasnąć, ale kiedyś zdałem sobie sprawę, że to nie jest najmniej sensowny podatek, a jedyny sensowny, albo przykład jednego z sensowniejszych. Choć oczywiście tak samo jak trudno płacić TYLKO podatek dochodowy (jak wówczas brać pod uwagę przedsiębiorców z własną działalnością gospodarczą, którzy właściwie jako-tako dochodu nie mają, ma je firma). Właściwie to podatek od dochodu jest chyba najstarszą formą pobierania tych opłat (Egipt, Rzym? tym bardziej średniowiecze). Słyszałem jeszcze o innej formie, ale trudno mi sobie wyobrazić sytuację, żeby każdy jeden obywatel płacił taką samą kwotę X rok rocznie jako zastąpienie podatków.
Problem z pewnością zawiły i nie łatwy, brednie o sprawiedliwości społecznej odrzucamy z miejsca, a to i tak imho nie rozwiązuje problemu. Wydaje mi się, że po primo fajnie byłoby wypierniczyć z sfery budżetowej kilkaset instytucji, a reszcie obniżyć dotacje (pragmatycznie - ZUS, więziennictwo, sprywatyzować wszystko co się da, a ideologicznie jeszcze wojsko bym dorzucił) i proporcjonalnie do tego zmniejszać liniowe podatki.


Nie chodziło mi o to, by rozpocząć dyskusję o tym jaki podatek na utrzymanie państwa powinien być, gdyż żaden podatek nie jest sprawiedliwy i każdy ma swoje wady. Poza tym nawet jakby po wielu dyskusjach dojść do jakiegoś (raczej marnego) konsensusu, to i tak nie ma obecnie szans na urzeczywistnienie tego programu "najlepszego podatku". Borykamy się z VAT-em wysokości prawie 1/4 wartości towarów, więc jakiekolwiek obniżenie choćby tylko tej przymusowej daniny należy postrzegać jako sukces. Póki co najważniejsze jest, by uświadamiać ludzi i konsekwentnie starać się doprowadzić do tego, by wpływ państwa na gospodarkę był coraz mniejszy, co zresztą sam zauważasz.

polityk2 napisał(a):
Lalena napisał(a):
polityk2 napisał(a):
Częściowo pewnie tak, ale wydaje mi się, że do mojej (studenta uczelni państwowej + pracownika publicznej instytucji kultury) znacznie, znacznie więcej.

I Tobie odpowiada to, że komuś zabiera się cięzko zarobione pieniadze(nawet jeżeli ta osoba nie chce) i te pieniądze idą do Twojej kieszeni?

A co mi proponujesz? Odejść z dobrej uczelni na gorszą, żeby za nią płacić i odmówić wykonywania pracy, żeby się za nią wziął kto inny? Byłbym zapomniał - jeszcze renta; normalnie jestem do ukamienowania.


Apeluję tutaj o zachowanie zdrowego rozsądku, tzn. dostrzeganie podstawowych różnic. Odbieranie pod przymusem zarobionych pieniędzy jest niesprawiedliwe - pełna zgoda. Ale nie widzę nic niewłaściwego w staraniu się o to, by je otrzymać. Jeżeli taka możliwość istnieje to normalne jest, że się z niej korzysta. Transfer państwowych pieniędzy do prywatnej kieszeni to zjawisko pozytywne. Wiadomo, że nie powinno w ogóle być tych posad, które zostały stworzone tylko w wyniku wysokiego odpodatkowania, ale jeśli już są, to odmowę pracy na nich postrzegam jako formę jakiegoś bezsensownego niby-honoru.

Cela napisał(a):
Lalena napisał(a):
Jest róznica jeżeli komuś zostanie na rekę 1000zł a co innego jak dostanie 8,5tysiąca złotych. Jednak za przykładowe 8,5 tysiaca jest łatwiej przezyć miesiąć niż za 1 tysiąca.


To też chyba nie jest do końca czarno białe. Masz więcej hajsu na więcej Ci starcza masz mniej starcza na mniej lub nie starcza wcale.
Wraz ze wzrostem zarobków wzrastają koszty życia zazwyczaj. Droższe mieszkanie, produkty z wyższej póki, prywatny lekarz itp. Taki cżłowiek zarabiający 85000 może napisać: "no dobra, zarabiam 8,500 ale to dla mnie za mało, gdybym zarobił 20.000 to by mi dużo zostało i mógłbym łatwo przeżyć miesiąc', a kolejny : "20.000 to jest tyle, że ledwo starczy na opłacenie benzyny do samochodu dla mnie, samochodu zony, i samochodow dwojki dzieci, sprzątaczki, lekarza, gdybym zarobił 40.000 to by mi wystarczyło".


Apetyt rośnie w miarę jedzenia. :)

Cytuj:
To całe myślenie każdy sobie rzepkę skrobie, zostawmy wszystkich samych sobie podobało mi się do momentu, kiedy sam nie byłem pod ścianą.
I gdybyście nie płacili podatku i gdybym ja go teraz nie płacił, to zostałbym z rodziną na lodzie. No bo jak student, to normalnej umowy się mu nie da. A jak mu się nie da to niech się sam ubezpiecza i żone i dziecko.
Wszystko jest fajnie dopóki masz pracę, jesteś zdrowy.
A co z ludźmi niezdolnymi do pracy. Każdego z nas coś może spotkać.
Jestem przeciwny bezczelnemu wykorzystywaniu instytucji państwowych, ale w obecnym systemie to dla mnie jest problem. Nie że takie instytucje sa, że państwo pomaga z naszej kasy, ale to komu i jak pomaga.
Irytują mnie zdania, że jakbym dużo zarabiał to miałbym na lekarza, sam odkładałbym sobie na emeryture i wszystko i wszystkich miałbym w nosie.
Czyli co, część społeczeństwa wzorem Mikkiego mamy wybić, która będzie miała jakiś problem i nie przetrwa?
Ja bardzo cieszę się, ze z Twojej kieszeni poszła kasa na mnie i moją rodzinę przez jakiś czas, bo bardzo tego potrzebowałem, żeby wyjść na prostą.


Znowu ten Mikke. To, że on miesza liberalizm z jakimś darwinizmem społecznym nie oznacza bynajmniej, że wolny rynek = kto nie ma kasy zdycha na ulicy.
Wzajemna pomoc w trudnych chwilach jest potrzebna, co do tego chyba każdy się zgodzi. Tylko naprawdę nie rozumiem skąd nagle niektórym wychodzi, że potrzebne jest do tego możliwie jak najwięcej przymusu, czyli podatków?
Piszesz, że gdyby nie podatki to zostałbyś z rodziną na lodzie? Nie znam dokładnie sytuacji, ale taki wniosek z reguły jest wyciągnięty mocno na wyrost. Podatki zakłócają, a czasem uniemożliwiają optymalną alokację dóbr, tj. zgodną z potrzebami konsumentów. Jeżeli wyobrażamy sobie sytuację, w której nagle przestają one płynąć do państwowego Lewiatana, to absolutnie z niczego nie wynika, że nasz komfort życiowy miałby się przez to pogorszyć. Niektórych świadczeń dla tych, którzy wolą żyć na zasiłku niż pracować raczej na pewno by nie było, ale nie wyobrażam sobie, by ludzie, którzy chwilowo znaleźli się "na lodzie" mieliby zostać bez pomocy. W sytuacji, w której jest zapotrzebowanie na coś, ktoś na wolnym rynku będzie starał się je zaspokoić. Nie wiem (bo tego nikt nie wie) jak jakaś pomoc dla potrzebującej rodziny by wyglądała, ale jestem przekonany, że w jakiejś formie by istniała.

Cytuj:
Teraz na niej jestem, płacę podatek i wierzę, że moje pieniadze też komuś pomogą.
Nie wiem czy gdyby zarbiał teraz 2000 więcej, pomagałbym bezinteresownie. Ciężko mi powiedzieć. Pewnie znalazłbym egoistycznie ważniejsze dla mnie cele.


Mi się wydaje, że raczej byś pomagał. :) Szczególnie biorąc pod uwagę Twoje zatroskanie o osoby niezdolne do pracy czy takie, które znalały się jakiejś innej trudnej sytuacji. Mało tego - mógłbyś dokładnie określić na co Twoje pieniądze by szły, natomiast organizacje charytatywne zabiegałyby o darczyńców prześcigając się w stwarzaniu coraz lepszych warunków dla tych, na rzecz których pracują. Jedni robiliby to z powołania, inni - z chęci zarobienia na świadczonych przez siebie usługach. Wiadomo, że nie dałoby się na tym zbyt wiele ugrać, gdyż darczyńca niechętnie patrzy na organizację, która musi "wyżywić" 2 prezesów, ich zastępców i liczny zarząd, który wozi się drogimi autami. Ale na jakąś skuteczną formę pomocy pieniądze byłyby na pewno przeznaczane. Środki, które idą na taki Caritas czy WOŚP liczy się w milionach złotych. Nie wiem na jakiej podstawie przyjąć, że te sumy miałyby się zmniejszyć gdyby ludzie zarabiali 2x więcej...
No a jak ktoś nie przekazałby ani grosza - jego pieniądze, jego sprawa. Właśnie o to chodzi, by każdy mógł o swoich finansach decydować sam.

_________________
https://www.musik-sammler.de/sammlung/sirivanhoe/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 kwi 2012, o 13:32 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 wrz 2005, o 21:32
Posty: 4487
Lokalizacja: Przed monitorem
polityk2 napisał(a):
Ivanhoe napisał(a):
Pracujesz? Płacisz podatek. Kupujesz coś? Płacisz podatek. Sprzedajesz? Płacisz podatek. Dajesz komuś coś (poza najbliższą rodziną)? Płacisz podatek. Masz pieniądze na koncie? Płacisz podatek. Masz pieniądze w domu? Płacisz ukryty podatek (inflacja).

Wszystko się zgadza, ale przecież jakiś podatek płacić musimy. Nawet jeżeli rolę państwa ograniczymy do minimum, to nawet te przysłowiowe dwór i armia same się nie utrzymają. Więc trudno byłoby wybrać z tego wszystkiego po prostu jedną rzecz od której się płaci podatki (tylko od zarobków, tylko od wydatków, raczej nie tylko utraconą wartość pieniądza w wyniku inflacji :P ). Einstein kiedyś powiedział, że rozumie zagięcia się czasu, ale nie rozumie podatku od dochodu, łatwo mu przyklasnąć, ale kiedyś zdałem sobie sprawę, że to nie jest najmniej sensowny podatek, a jedyny sensowny, albo przykład jednego z sensowniejszych. Choć oczywiście tak samo jak trudno płacić TYLKO podatek dochodowy (jak wówczas brać pod uwagę przedsiębiorców z własną działalnością gospodarczą, którzy właściwie jako-tako dochodu nie mają, ma je firma). Właściwie to podatek od dochodu jest chyba najstarszą formą pobierania tych opłat (Egipt, Rzym? tym bardziej średniowiecze). Słyszałem jeszcze o innej formie, ale trudno mi sobie wyobrazić sytuację, żeby każdy jeden obywatel płacił taką samą kwotę X rok rocznie jako zastąpienie podatków.
Problem z pewnością zawiły i nie łatwy, brednie o sprawiedliwości społecznej odrzucamy z miejsca, a to i tak imho nie rozwiązuje problemu. Wydaje mi się, że po primo fajnie byłoby wypierniczyć z sfery budżetowej kilkaset instytucji, a reszcie obniżyć dotacje (pragmatycznie - ZUS, więziennictwo, sprywatyzować wszystko co się da, a ideologicznie jeszcze wojsko bym dorzucił) i proporcjonalnie do tego zmniejszać liniowe podatki.


Nie chodziło mi o to, by rozpocząć dyskusję o tym jaki podatek na utrzymanie państwa powinien być, gdyż żaden podatek nie jest sprawiedliwy i każdy ma swoje wady. Poza tym nawet jakby po wielu dyskusjach dojść do jakiegoś (raczej marnego) konsensusu, to i tak nie ma obecnie szans na urzeczywistnienie tego programu "najlepszego podatku". Borykamy się z VAT-em wysokości prawie 1/4 wartości towarów, więc jakiekolwiek obniżenie choćby tylko tej przymusowej daniny należy postrzegać jako sukces. Póki co najważniejsze jest, by uświadamiać ludzi i konsekwentnie starać się doprowadzić do tego, by wpływ państwa na gospodarkę był coraz mniejszy, co zresztą sam zauważasz.

polityk2 napisał(a):
Lalena napisał(a):
polityk2 napisał(a):
Częściowo pewnie tak, ale wydaje mi się, że do mojej (studenta uczelni państwowej + pracownika publicznej instytucji kultury) znacznie, znacznie więcej.

I Tobie odpowiada to, że komuś zabiera się cięzko zarobione pieniadze(nawet jeżeli ta osoba nie chce) i te pieniądze idą do Twojej kieszeni?

A co mi proponujesz? Odejść z dobrej uczelni na gorszą, żeby za nią płacić i odmówić wykonywania pracy, żeby się za nią wziął kto inny? Byłbym zapomniał - jeszcze renta; normalnie jestem do ukamienowania.


Apeluję tutaj o zachowanie zdrowego rozsądku, tzn. dostrzeganie podstawowych różnic. Odbieranie pod przymusem zarobionych pieniędzy jest niesprawiedliwe - pełna zgoda. Ale nie widzę nic niewłaściwego w staraniu się o to, by je otrzymać. Jeżeli taka możliwość istnieje to normalne jest, że się z niej korzysta. Transfer państwowych pieniędzy do prywatnej kieszeni to zjawisko pozytywne. Wiadomo, że nie powinno w ogóle być tych posad, które zostały stworzone tylko w wyniku wysokiego odpodatkowania, ale jeśli już są, to odmowę pracy na nich postrzegam jako formę jakiegoś bezsensownego niby-honoru.

Cela napisał(a):
Lalena napisał(a):
Jest róznica jeżeli komuś zostanie na rekę 1000zł a co innego jak dostanie 8,5tysiąca złotych. Jednak za przykładowe 8,5 tysiaca jest łatwiej przezyć miesiąć niż za 1 tysiąca.


To też chyba nie jest do końca czarno białe. Masz więcej hajsu na więcej Ci starcza masz mniej starcza na mniej lub nie starcza wcale.
Wraz ze wzrostem zarobków wzrastają koszty życia zazwyczaj. Droższe mieszkanie, produkty z wyższej póki, prywatny lekarz itp. Taki cżłowiek zarabiający 85000 może napisać: "no dobra, zarabiam 8,500 ale to dla mnie za mało, gdybym zarobił 20.000 to by mi dużo zostało i mógłbym łatwo przeżyć miesiąc', a kolejny : "20.000 to jest tyle, że ledwo starczy na opłacenie benzyny do samochodu dla mnie, samochodu zony, i samochodow dwojki dzieci, sprzątaczki, lekarza, gdybym zarobił 40.000 to by mi wystarczyło".


Apetyt rośnie w miarę jedzenia. :)

Cytuj:
To całe myślenie każdy sobie rzepkę skrobie, zostawmy wszystkich samych sobie podobało mi się do momentu, kiedy sam nie byłem pod ścianą.
I gdybyście nie płacili podatku i gdybym ja go teraz nie płacił, to zostałbym z rodziną na lodzie. No bo jak student, to normalnej umowy się mu nie da. A jak mu się nie da to niech się sam ubezpiecza i żone i dziecko.
Wszystko jest fajnie dopóki masz pracę, jesteś zdrowy.
A co z ludźmi niezdolnymi do pracy. Każdego z nas coś może spotkać.
Jestem przeciwny bezczelnemu wykorzystywaniu instytucji państwowych, ale w obecnym systemie to dla mnie jest problem. Nie że takie instytucje sa, że państwo pomaga z naszej kasy, ale to komu i jak pomaga.
Irytują mnie zdania, że jakbym dużo zarabiał to miałbym na lekarza, sam odkładałbym sobie na emeryture i wszystko i wszystkich miałbym w nosie.
Czyli co, część społeczeństwa wzorem Mikkiego mamy wybić, która będzie miała jakiś problem i nie przetrwa?
Ja bardzo cieszę się, ze z Twojej kieszeni poszła kasa na mnie i moją rodzinę przez jakiś czas, bo bardzo tego potrzebowałem, żeby wyjść na prostą.


Znowu ten Mikke. To, że on miesza liberalizm z jakimś darwinizmem społecznym nie oznacza bynajmniej, że wolny rynek = kto nie ma kasy zdycha na ulicy.
Wzajemna pomoc w trudnych chwilach jest potrzebna, co do tego chyba każdy się zgodzi. Tylko naprawdę nie rozumiem skąd nagle niektórym wychodzi, że potrzebne jest do tego możliwie jak najwięcej przymusu, czyli podatków?
Piszesz, że gdyby nie podatki to zostałbyś z rodziną na lodzie? Nie znam dokładnie sytuacji, ale taki wniosek z reguły jest wyciągnięty mocno na wyrost. Podatki zakłócają, a czasem uniemożliwiają optymalną alokację dóbr, tj. zgodną z potrzebami konsumentów. Jeżeli wyobrażamy sobie sytuację, w której nagle przestają one płynąć do państwowego Lewiatana, to absolutnie z niczego nie wynika, że nasz komfort życiowy miałby się przez to pogorszyć. Niektórych świadczeń dla tych, którzy wolą żyć na zasiłku niż pracować raczej na pewno by nie było, ale nie wyobrażam sobie, by ludzie, którzy chwilowo znaleźli się "na lodzie" mieliby zostać bez pomocy. W sytuacji, w której jest zapotrzebowanie na coś, ktoś na wolnym rynku będzie starał się je zaspokoić. Nie wiem (bo tego nikt nie wie) jak jakaś pomoc dla potrzebującej rodziny by wyglądała, ale jestem przekonany, że w jakiejś formie by istniała.

Cytuj:
Teraz na niej jestem, płacę podatek i wierzę, że moje pieniadze też komuś pomogą.
Nie wiem czy gdyby zarbiał teraz 2000 więcej, pomagałbym bezinteresownie. Ciężko mi powiedzieć. Pewnie znalazłbym egoistycznie ważniejsze dla mnie cele.


Mi się wydaje, że raczej byś pomagał. :) Szczególnie biorąc pod uwagę Twoje zatroskanie o osoby niezdolne do pracy czy takie, które znalały się jakiejś innej trudnej sytuacji. Mało tego - mógłbyś dokładnie określić na co Twoje pieniądze by szły, natomiast organizacje charytatywne zabiegałyby o darczyńców prześcigając się w stwarzaniu coraz lepszych warunków dla tych, na rzecz których pracują. Jedni robiliby to z powołania, inni - z chęci zarobienia na świadczonych przez siebie usługach. Wiadomo, że nie dałoby się na tym zbyt wiele ugrać, gdyż darczyńca niechętnie patrzy na organizację, która musi "wyżywić" 2 prezesów, ich zastępców i liczny zarząd, który wozi się drogimi autami. Ale na jakąś skuteczną formę pomocy pieniądze byłyby na pewno przeznaczane. Środki, które idą na taki Caritas czy WOŚP liczy się w milionach złotych. Nie wiem na jakiej podstawie przyjąć, że te sumy miałyby się zmniejszyć gdyby ludzie zarabiali 2x więcej...
No a jak ktoś nie przekazałby ani grosza - jego pieniądze, jego sprawa. Właśnie o to chodzi, by każdy mógł o swoich finansach decydować sam.

_________________
https://www.musik-sammler.de/sammlung/sirivanhoe/


Ostatnio edytowano 3 kwi 2012, o 13:32 przez Ivanhoe, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 kwi 2012, o 14:51 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lut 2009, o 20:00
Posty: 2168
Cytuj:
Lalena napisał/a:
polityk2 napisał/a:
Częściowo pewnie tak, ale wydaje mi się, że do mojej (studenta uczelni państwowej + pracownika publicznej instytucji kultury) znacznie, znacznie więcej.

I Tobie odpowiada to, że komuś zabiera się cięzko zarobione pieniadze(nawet jeżeli ta osoba nie chce) i te pieniądze idą do Twojej kieszeni?

A co mi proponujesz? Odejść z dobrej uczelni na gorszą, żeby za nią płacić i odmówić wykonywania pracy, żeby się za nią wziął kto inny? Byłbym zapomniał - jeszcze renta; normalnie jestem do ukamienowania.


Nie proponuję Ci odejścia z dobrej uczelni. Jest możliwość trzeba korzystać, ale chodzi o sam proceder, państwo zabiera komuś zarobione pieniądze bez jego zgody i przeznacza na jakiś cel. Może każdy zacznie decydować sam o tym na co przeznaczy część swoich zarobków, a nie odgórnie pan w garniturku powie "Ludzie płacicie tyle i tyle procent podatku i powyższy podatek idzie na np. budowę jakiegoś tam pomnika czy stadionu czy czegoś tam innego."


polityk2 napisał(a):
Zaś jeśli chodzi o dlaczego płacimy podatek od wszystkiego? to nie będę ignorantem i jak już pisałem, przypomnę - nie wiem. Jeśli wiesz, to oświeć mnie. Od czego, konkretnie, winniśmy płacić podatki.


A nie uważasz za lekką przesadę faktu, że bierzesz wypłatę trzeba odprowadzić podatek, kupujesz jakąś np. ruchomość/nieruchomość płacisz podatek, sprzedajesz tę rzecz dalej płacisz podatek. No ile k**** można płacić tych podatków w sumie od jednej i tej samej kwoty i to jeszcze tak wysokich.

Ivanhoe napisał(a):
Cela napisał/a:
Lalena napisał/a:
Jest róznica jeżeli komuś zostanie na rekę 1000zł a co innego jak dostanie 8,5tysiąca złotych. Jednak za przykładowe 8,5 tysiaca jest łatwiej przezyć miesiąć niż za 1 tysiąca.


To też chyba nie jest do końca czarno białe. Masz więcej hajsu na więcej Ci starcza masz mniej starcza na mniej lub nie starcza wcale.
Wraz ze wzrostem zarobków wzrastają koszty życia zazwyczaj. Droższe mieszkanie, produkty z wyższej póki, prywatny lekarz itp. Taki cżłowiek zarabiający 85000 może napisać: "no dobra, zarabiam 8,500 ale to dla mnie za mało, gdybym zarobił 20.000 to by mi dużo zostało i mógłbym łatwo przeżyć miesiąc', a kolejny : "20.000 to jest tyle, że ledwo starczy na opłacenie benzyny do samochodu dla mnie, samochodu zony, i samochodow dwojki dzieci, sprzątaczki, lekarza, gdybym zarobił 40.000 to by mi wystarczyło".


Apetyt rośnie w miarę jedzenia.


Wiadomo, że człowiek chce mieć coraz wiecej i coraz lepiej żyć. Tylko zauważcie, że im wiecej sie zarabia tym więcej można zaoszczędzić. Już pomijam przypadki, które umią w ciagu miesiąca przepieprzyc całą wypłatę niezależnie od tego ile by to jej nie było.


Ivanhoe napisał(a):
Środki, które idą na taki Caritas czy WOŚP liczy się w milionach złotych. Nie wiem na jakiej podstawie przyjąć, że te sumy miałyby się zmniejszyć gdyby ludzie zarabiali 2x więcej...


Zwłaszcza, że ludzie widzą, że np. taki WOŚP cos robi i większość pieniędzy idzie na szczytne cele to pomagają i składają się. Widać jakieś pozytywne efekty działalności to czlowiek sam chce wspomagać taka organizację. Gdyby ludzie(obecnie wspierający) zarabiali wiecej to by wiecej dawali. Poza tym zawsze znajdzie sie przypadek co zarobi 10tysiecy i nie zajmie sie pomocą innym. Jego pieniądze=jego sprawa.

Ivanhoe napisał(a):
Wzajemna pomoc w trudnych chwilach jest potrzebna, co do tego chyba każdy się zgodzi. Tylko naprawdę nie rozumiem skąd nagle niektórym wychodzi, że potrzebne jest do tego możliwie jak najwięcej przymusu, czyli podatków?



No i właśnie o to chodzi, żeby ta pomoc była z dobrej woli dla tych którzy jej faktycznie potrzebują, a nie wymuszona dla kogo tylko się da. Czy ta osoba faktycznie ma przejściowe problemy czy tylko chce się utrzymać z pieniędzy podatników bo nie chce jej się pracować. Pomoc potrzebującym-jak najbardziej. Pomoc nierobom=bez przesady.


Ivanhoe napisał(a):
Wiadomo, że nie powinno w ogóle być tych posad, które zostały stworzone tylko w wyniku wysokiego odpodatkowania, ale jeśli już są, to odmowę pracy na nich postrzegam jako formę jakiegoś bezsensownego niby-honoru.


Jeśli są takie mozliwości to trzeba korzystać. Chyba tylko głupi by nie skorzystał z możliwości pracy w jakimś tam urzędzie i nierobienia prawie niczego lub robienia czegoś tam.


Ostatnio edytowano 3 kwi 2012, o 14:55 przez Lalena, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 kwi 2012, o 14:55 
Byt Transcendentny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 cze 2007, o 00:20
Posty: 4823
Lokalizacja: Gród Kraka
Lalena napisał(a):
Czy ta osoba faktycznie ma przejściowe problemy czy tylko chce się utrzymać z pieniędzy podatników bo nie chce jej się pracować. Pomoc potrzebującym-jak najbardziej. Pomoc nierobom=bez przesady.

Ale w jaki sposób można się utrzymać za kasę podatników bez pracy. Bo chyba nie mówimy tutaj o jakimś marnym zasiłku. Za 400 zł nikt nie przeżyje. Sam. Nie mówię już o rodzinie.
Ja osobiście nie wiem jak to zrobić i piszę poważnie, więc uświadomcie mnie.
Kusząca propozycja. :D

_________________
"This Is Who I Am, Escapist, Paradise Seeker"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 kwi 2012, o 15:01 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lut 2009, o 20:00
Posty: 2168
Celuś Niestety nie wiem jak się można utrzymać oraz po jakich urzędachi okienkach trzeba chodzić, żeby jak najwięcej wyciągnąć od państwa, bo nie chodzę za takimi rzeczami. Mogę Ci dać namiary na kilku agentów z mojej rodzinnej wsi. Oni Cie wyszkolą jak się utrzymać z wszelkiego typu pomocy społecznych bo mają już kilkuletnie doświadczenie w tej branży i się tylko śmieją z reszty jak można pracować za +/- 1000zł, bo im się to nie opłaci. Akurat ja jak i wiekszość ludzi z okolicy nie pamięta czy Ci ludzie kiedykolwiek pracowali gdzieś a i w polu robiących coś też ich nie widział nikt. :D


Ostatnio edytowano 3 kwi 2012, o 15:03 przez Lalena, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 maja 2012, o 23:06 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4678
Lokalizacja: Ruda Śląska
Tym razem chciałbym poruszyć klauzulę sumienia aptekarzy. Bo od lat funkcjonuje tzw. klauzula sumienia w stosunku dla lekarzy, ale to jest rzecz chyba zupełnie normalna, że lekarz - który nie wykonuje zawodu w którym można się oprzeć tylko i wyłącznie na obiektywnych zasadach - musi podejmować pewne decyzje, czyli zupełnie tak jak np. przedsiębiorca, nauczyciel, inwestor. I na czym innym miałby oprzeć tą decyzję, jak na swoim sumieniu, raczej nie na czyimś. Jeżeli pacjent jest zarażony np. chorobą krwi i pełne wyleczenie gwarantuje tylko bardzo ryzykowna pełna transfuzja krwi to oczywiście konsultuje się on z pacjentem, ale z pewnością w wielu przypadkach sam musi podjąć decyzję. Po to pacjent przecież do lekarza przychodzi, bo sam nim nie jest i pacjent zdaje się na lekarza wiedzę, doświadczenie, ale też i sumienie.
I teraz Rada Europy wprowadziła jakiś papierek według którego klauzula powinna obejmować również farmaceutów. Ja w unijnej hiper-biurokracji się nie orientuję, nie wiem jaką wagę ma taki dokument, ani gdzie go szukać, opieram się tylko na mediach. A media oczywiście mówią dużo, ale nie rozwiązują jednej (być może najważniejszej kwestii). Czy klauzula odnosi się do właścicieli aptek (przedsiębiorców) czy do aptekarzy. Jak dla mnie to jest kolosalna różnica. Bo jeżeli pan Włodek z Apteki u Włodka stwierdza, że kondomy to dewocjonalia odnoszące się do członka Baala i on nie będzie ich w swojej aptece sprzedawał, to z całą pewnością ma do tego pełne prawo. A może mu to przyniesie znaczną klientelę, a może spokój ducha, a może nawet siądzie po prawicy ojca. Zupełnie inna kwestia pojawia się, gdy zatrudniona u Włodka pani Małgosia nie chce żadnym paniom sprzedawać pigułek antykoncepcyjnych, bo siostrze żony syna szwagra się od nich porobiły żylaki i umarła. Wtedy to jest imho sprawa między panią Małgosią a panem Włodkiem. Rozumiem, że całe zamieszanie bierze się z tego, że kiedyś farmaceuci mieli znacznie większy wpływ na sprzedawane leki, niż obecnie - dużo częściej były przygotowywane, czasem nawet podawane, na miejscu - chociaż nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek chodziło o środki antykoncepcyjne.
Więc reasumując, ktoś wie o co się w tej ustawie/klauzuli/projekcie/rozporządzeniu/dekretowi/werdyktowi rozchodzi i czy bardzo mijam się z prawdą nie znajdując logicznego powodu zamieszania?

Edit: Zapomniałbym po co był pierwszy akapit. Otóż chciałem dodać, że aptekarze też posługują się w swoim zawodzie sumieniem. Gdy do pani Małgosi przyjdzie pani Gwożdzikowa i spyta które leki na zatwardzenie pani mgr poleca - ziołowe czy skuteczne? To pani Małgosia może powiedzieć, że różnią się ceną, a klienci wybierają taką, ale ja to polecam ziołową, bo ma ładniejsze logo. Pewno Gwożdzikowa wybierze ziołowe, sugerując się, bądź co bądź, sumieniem pani Małgosi.

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Ostatnio edytowano 27 maja 2012, o 23:11 przez polityk2, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 maja 2012, o 15:29 
Century Child
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 mar 2008, o 21:09
Posty: 668
Cytuj:
I teraz Rada Europy wprowadziła jakiś papierek według którego klauzula powinna obejmować również farmaceutów. Ja w unijnej hiper-biurokracji się nie orientuję, nie wiem jaką wagę ma taki dokument, ani gdzie go szukać, opieram się tylko na mediach.


Rada Europy NIE MA najmniejszego związku z UE. Rada Europy to inna regionalna organizacja międzynarodowa. Zakładam, że to pewnie rezolucja, więc spoko. Rezolucje Rady Europy, wprawdzie nie są stosowane bezpośrednio, jednakże ukierunkowują poczynania legislacyjne wielu krajowych prawodawców.

Ciężko o treść, ktoś podał zarys przepisu:

Cytuj:
1. Żaden szpital, placówka czy osoba nie mogą być przedmiotem żadnej presji czy dyskryminacji ani ponosić żadnej odpowiedzialności, jeśli odmówią wykonania, asystowania czy proponowania aborcji, wywołania poronienia, dokonania eutanazji bądź jakiegokolwiek zabiegu, który mógłby spowodować śmierć embrionu lub płodu ludzkiego, bez względu na przyczynę takiego działania.

2. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy podkreśla konieczność utwierdzenia prawa do klauzuli sumienia przy zachowaniu odpowiedzialności państwa, które powinno zagwarantować każdemu pacjentowi właściwe leczenie w stosownym czasie. Zgromadzenie jest przekonane, że brak regulacji w zakresie klauzuli sumienia może nieodpowiednio oddziaływać na kobiety, zwłaszcza te, które mają niskie dochody lub mieszkają na terenach wiejskich.

3. W znacznej większości państw członkowskich Rady Europy praktyka powoływania się na klauzulę sumienia jest odpowiednio uregulowana. Istnieją wyczerpujące i przejrzyste prawne oraz polityczne struktury kierowania się klauzulą sumienia przez podmioty świadczące opiekę medyczną, które stanowią, że interesy i prawa pacjentów ubiegających się o leczenie są przestrzegane, chronione oraz realizowane.

4. Zgodnie ze zobowiązaniem się państw członkowskich do zapewnienia dostępu do opieki medycznej oraz ochrony prawa do zdrowia, jak również zobowiązaniem się do zapewnienia poszanowania wolności słowa, sumienia i wyznania podmiotów świadczących opiekę medyczną, Zgromadzenie zachęca państwa członkowskie Rady Europy do rozwijania wyczerpujących oraz przejrzystych regulacji definiujących i regulujących klauzulę sumienia z uwzględnieniem służby zdrowia i placówek opieki medycznej, które:

4.1. zagwarantują prawo do klauzuli sumienia w odniesieniu do uczestnictwa w procedurach budzących wątpliwości;

4.2. zapewnią, że pacjenci zostaną poinformowani o wszelkich problemach w stosownym czasie oraz zostaną skierowani do innej placówki służby zdrowia;

4.3 zapewnią, że pacjenci otrzymają właściwe leczenie, szczególnie w przypadkach nagłych.


"Rezolucję przyjęto niewielką większością głosów. Co ciekawe, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy całkowicie zmieniło treść pierwotnie proponowanej rezolucji, która miała dokładnie przeciwny wydźwięk, a mianowicie wyrażała zaniepokojenie zbyt częstym uciekaniem się do klauzuli sumienia i domagała się od państwa jej reglamentacji. " - to ciekawe.

_________________
"Emoki to dzieciaki, które lubią się dołować i wywołują u siebie objawy depresji a później się okaleczają. Ich stan depresyjny można by tu porównać do urojonej ciąży ujamnika :)"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 maja 2012, o 19:16 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4678
Lokalizacja: Ruda Śląska
Pewno i tak, ale mnie bardziej uderza ten punkt pierwszy z: Żaden szpital, placówka czy osoba nie mogą być przedmiotem żadnej presji czy dyskryminacji ani ponosić żadnej odpowiedzialności, jeśli odmówią wykonania, asystowania czy proponowania aborcji, wywołania poronienia, dokonania eutanazji bądź jakiegokolwiek zabiegu, który mógłby spowodować śmierć embrionu lub płodu ludzkiego, bez względu na przyczynę takiego działania. Jestem pewien, że żaden z tych czasowników nie kłóci się z sprzedażą tabletek i innych środków; więc w praktyce dalej nie wiem o co się gryzą...
Dzięki za przypomnienie o tej mylnej Radzie Europy, pewno dlatego research mi wypadł tak kiepsko bo wszystko filtrowałem w poszukiwaniu tego UE ;p .

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka
PostNapisane: 11 gru 2012, o 15:09 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4678
Lokalizacja: Ruda Śląska
JKM przyznaje się, że nazwanie całej swojej kariery politycznej farsą nie było medialną zagrywką, a najszczerszą prawdę.
Tutaj tłumaczy się z masek, które przyjmował i różnych wypowiedziach, których jedynym celem była prowokacja:
http://informatorcodzienny.wordpress.co ... win-mikke/

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka
PostNapisane: 11 gru 2012, o 21:17 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 gru 2008, o 19:09
Posty: 2917
Lokalizacja: Wawka
Nigdy nie przepadałam za Korwin-Mikkem i za jego poglądami. Gdy przyznał, że to wszystko było tylko prowokacją, to wcale nie odzyskał twarzy, przynajmniej dla mnie. Może przesadzam, ale mi tu trochę śmierdzi. Trochę nie wierzę w to, że przez kilkadziesiąt lat w pełni świadomie nabijał ludzi w butelkę. I dlaczego nagle z tego zrezygnował. Co, znudziło mu się? No i jeszcze pytanie, czemu tak naprawdę ta prowokacja miała służyć.

_________________
Manogerls newer sikajoooooom! :D
Daviduzz napisał(a):
Jak będzie straszna pogoda, lało, wiało, duszno i porno :)

VAGINAERUM! A DREAM EMPORIUM!

Turn loose the bladder and piss calm.

Rise of Perła and Gomorrah!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka
PostNapisane: 3 sty 2014, o 22:49 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 wrz 2005, o 21:32
Posty: 4487
Lokalizacja: Przed monitorem
http://mises.org/daily/6627/How-the-Dru ... -Less-Safe

Świetny artykuł.

_________________
https://www.musik-sammler.de/sammlung/sirivanhoe/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polityka
PostNapisane: 7 sty 2014, o 15:19 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4678
Lokalizacja: Ruda Śląska
Oblicze wojny narkotykowej w Ameryce Południowej zmieniło się w ciągu ostatnich 5 lat tak bardzo, że teraz już nic nie pomoże. Ale na starym kontynencie wciąż jest o co walczyć. Artykuł bardzo fajny, pokazuje ciekawy punkt widzenia, ale pomija sedno problemu.

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę <<  1 ... 36, 37, 38, 39, 40  >>

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron