Ale o wiele zdrowszym nawykiem będzie pokazanie, że raz na jakiś czas można zjeść kawałek czekolady, niż wpychać codziennie pączki na drugie śniadanie.
Dzieci zwłaszcza potrzebują w swoim energicznym i żywiołowym życiu cukrów prostych tak samo, jak dorosły człowiek. Ja zawsze musze mieć w domu czekolade, zawsze mam jakiegoś cuksa, żeby w chwile podnieść poziom cukru. Inna kwestia jak żywimy: 2 poączki do plecaka, naszpikowane wszystkim płatki śniadaniowe, ciacho na podwieczorek i wszystko zapite litrem coli. Ale jeżeli tego nie ma, to cukierek, czy czekolada, która jest zdecydowanie lepszym rozwiazaniem, po obiedzie, kiedy dzecko wraca ze szkoły, ma jakieś tam lekcje, ale nie ma na to siły, wtedy je pobudzić.
Kilka lat nauki towaroznawstwa i żywienia człowieka chyba daje mi prawo wypowiedzieć się o tymże. Tylko cały czas powtarzam z głową. Dobre nawyki żywieniowe, to głównie używanie głowy, a nie tylko usuwanie z diety tego co złe, bo złe są tylko i wyłacznie środki spożywcze skażone, bądź naturalnie zawierajace toksyny, reszta leży w obróbce i odpowiednich proporcjach, a cały świat będzie szczęsliwy.
W ogóle taki suchar mi się przypomiał, jak ostatnio układaliśmy na ćwiczeniach test o higienie dla dzieci z podstawówki.
Ile posiłków dziennie należy jesć? Wszystkie
