Cornelia napisał(a):
Mirka napisał(a):
Btw. te trzy dziewczyny przede mną to, jak się później okazało, to była Silvena z koleżankami.

A Silvenę to tam w akcji chyba każdy spotkał.
Taa, my mieliśmy za to nieoczekiwane spotkanie na Karmelitskiej, fajne mieliście miny jak Was zaczepiłam

potem widziałam Was przez moment jak szliście przez parking przed halą, ale widocznie poszliście pod inne wejście, bo potem Was już nie widziałam.
Sam koncert genialny, ale niestety też miałyśmy problem z biletami. Miałyśmy bilety z czeskiego eventimu drukowane w domu i żaden nie chciał przejść przez skaner. Całe szczęście kobieta która nas sprawdzała uległa mojemu angielskiemu panicznemu słowotokowi

i puściła nas pod bramką. Ale niestety przez to z barierek nici, jak dobiegłam to było pusto tylko po stronie Emppu, a wolałam jednak lewą stronę/środek. Ale drugi rząd między Tuo i Marco też był ok

zwłaszcza że na Storytime złapałam piórko Emppu, które tam rzucił
Co do tych pieszczoch z kolcami - zaraz obok mnie stała dziewczyna z taką na nadgarstku plus paskiem również z kolcami... Całe szczęście obyło się bez ran, bo dziewczyna bawiła się bez większych szaleństw, ale wizja dostania czymś takim w oko skutecznie zmuszała mnie do odsuwania się od niej... Jakoś w Polsce nigdy nie widziałam żebym ktoś zakładał AŻ takie kolce na siebie, co za głupota :/ nie mówiąc o tym, że jak ochrona może wpuszczać ludzi z czymś takim...
O koncercie napisał każdy, ale skrobnę coś o tym co wydarzyło się po. Opłacało się poczekać te 40 minut, bo wyszli do nas chłopcy z Nw

pierwszy Jukka, do którego niestety się nie dopchałam (bo jak zobaczyłam Tuomasa to pobiegłam do niego z obawy że zaraz mi zwieje), potem Tuomas z którym Mirka strzeliła mi fotkę (wiesz, że masz moją dozgonną wdzięczność

i mój marker haha) - mega miły i cierpliwy człowiek, zrobił sobie zdjęcie z każdym kto tylko chciał, obejmując każdego jak starego znajomego

Marco który jest po prostu przezabawny (Mirka, znów ukłon w Twoją stronę), no i Emppu do którego też nie zdążyłam się dopchać, ale nie zależało mi też jakoś specjalnie. Samo spotkanie po prostu świetne, kulturalnie i bez ochrony. Naprawdę ceni się to, że wyszli do nas, mimo tego że dzień wcześniej grali w Budapeszcie a dzień później w Lipsku i mieli prawo być zmęczeni

niesamowite przeżycie!
Koncert-moc, Nw is better than ever, do zobaczenia na Ursynaliach!!!
